Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Stawka większa niż życie

nienamojenerwy pl Ponieważ wiele osób jest zdezorientowanych ostatnim ruchem prezydenta, czyli zawetowaniem ustaw o sądach, czas przedstawić w prostych słowach o co tak naprawdę toczy się gra.
Wariant w którym ustawy zostają podpisane:
Z uwagi na vacatio legis ustawy wchodzą w życie po wakacjach. Wówczas Ziobro robi zmiany w sądach, co potrwa minimum 3 miesiące. Od stycznia nowego roku sądy zaczynają działać na nowych zasadach i na ławach oskarżonych zaczynają lądować różne Piniory, aferzyści z krakowskiego sądu, gdzie wykryto mafię w samym sądzie. Przed oblicze sprawiedliwości trafiają korporacyjni złodziejaszkowie z zakładów w Policach, sądy biorą się za reprywatyzatorów (nie tylko tych z Warszawy). I co by tam jeszcze dało się poprzerabiać na sprawy.
Wyroków można by się spodziewać na jesieni 2018. Czyli przed wyborami samorządowymi. Wyborami, które są ostatnią nadzieją PO na utrzymanie się przy korycie.
Wariant w którym Duda ustawy wetuje:
Nawet zakładając dobrą wolę Dudy i działanie „jak najszybciej”, to zaczęcie procedowania zacznie się w połowie września. Konsultacje, pierdu – pierdu i jest grudzień. Klepią ustawy w styczniu, vacatio legis – miesiąc, początek czystek pod koniec marca, cały proces potrwa przynajmniej do wakacji. Same wakacje to sezon urlopowy, nic się nie będzie działo, początek spraw o których napisane jest wyżej to w najlepszym przypadku wrzesień 2018. Dwa miesiące przed wyborami samorządowymi. Takich spraw w ciągu dwóch miesięcy skończyć się nie da. Złodziejstwo naszych, wspólnych pieniędzy nie zostanie udowodnione przed wyborami 2018.
O to właśnie chodziło totalnej opozycji. Nie o żadne tam łamanie konstytucji, nie o pozycję Polski w świecie, a o przedłużanie w nieskończoność afer ciągnących się za PO. Przedłużenie do „po wyborcach”.
Co mu obiecano?
Duda zawetował. Po konsultacjach z Kukizem i (uwaga !!!) Merkelową. Ciekawe co kto mu naobiecywał, jakie przed nim roztaczano wizje. Może wyciągnięto na niego jakiegoś haka. Ale na pewno popuścił w portki. Zastanawiające są zwłaszcza te konsultacje z Merkelową.
Głupi?
Na pewno nic tym swoim wetem nie ugrał dla siebie. Ci, którzy go nie lubią, a teraz chwalą, i tak na niego będą mieć wywalone podczas wyborów (choć obiecują coś innego). Zraził do siebie żelazny elektorat PiS oraz niedowierzających PiS-owi ekstremalnych narodowców. Dla Polski też nic nie ugrał – co zostało wykazane wyżej. Nie jest to jełopa jak Komorowski, zatem zdaje sobie sprawę jakie będą konsekwencje jego decyzji.
Dlaczego na to poszedł?
Czy hak był tak wielki? Czy dał się omamić? A może wszystko ma zupełnie inne podłoże? Nasz Czytelnik, „szyderca” zauważył ciekawą rzecz, o której niby wszyscy wiedzieli, a na którą nikt nie zwracał uwagi. „Wszyscy się śmiali, jak michniki w trakcie kampanii wyborczej Andrzeja Dudy przypominali, że kolaborował z Unią Wolności. A tak naprawdę była to przestroga.”
Może w tym faktycznie coś jest. Wówczas pytanie do Kaczyńskiego, czy nie prześwietlił dokładnie Dudy przed wyborami. Może nie miał kogoś innego, pewnego, a zarazem błyskotliwego, więc zagrał va banque i… znów trafił na jakiegoś Marcinkiewicza/ Giertycha bis.
Może być też tak, że roztoczono przed Dudą wizję Polski prawej, bez skaz prawnych, taką Utopię i dał się zwieść (Kto to mógł zrobić? Niemal na pewno jeśli dostał takie przesłanie, to przez Kukiza). To by znaczyło, że nie jest zdrajcą i kombinatorem, lecz naiwniakiem, a to również byłoby dyskredytujące jak na prezydenta. W wojnie, której stawka jest Polska, stanął po stronie tych, którzy ją rozkradali, którzy pozwalali ją szargać jak nie Ruskim, to Niemcom.
Roman Zieliński, fot. nienamonenerwy.pl

Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.

Ceneo
43+