Były właściciel Śląska trafi do sądu. Pod koniec 2016 roku w Sądzie Rejonowym w Kłodzku wylądował akt oskarżenia przeciwko Edwardowi P. Jest on oskarżony o to, że w latach 2007 – 2016 doprowadził do ruiny zabytkowy pałac w Ratnie Dolnym, którego w tym czasie był dysponentem.
Ratno Dolne to malowniczo położona miejscowość znajdująca się na trasie z Nowej Rudy do granicy czeskiej.
Faktem jest, że przejeżdżając tamtędy parę lat temu nieźle się zdziwiłem, gdy dowiedziałem się, że ruiny widocznego z drogi pałacu „są własnością Śląska SSA”. Nawet chyba tak jest napisane na pordzewiałej tablicy informacyjnej znajdującej się przy posesji.
Jakoś tematu nie drążyłem, zabrakło mi motywacji. Rozmówca sam wiedział niewiele a innych źródeł informacji nie szukałem.
Edwarda P. znam i nawet lubię, choć parę razy potrafiliśmy się nieźle pokłócić. Jakie interesy robi – nie wnikam, choć informacja o procesie sądowym wytoczonym mu przez pewnego osobnika, który zniknął, zapadł się pod ziemię i nikt nie wie, co się z nim stało – daje do myślenia.
W sprawie z Ratna Edwardowi P. grozi nawet do 5 lat więzienia. Z jednej strony będę trzymał kciuki za niego, z drugiej – samego pałacyku naprawdę mi szkoda.
Jak już o Ziemi Kłodzkiej – jest to wspaniałe miejsce do spędzania wakacji. Region postawił na turystykę i naprawdę ma się czym pochwalić. Nie rozumiem jeżdżących na Baleary gdzie jedyną rozrywką jest leżenie na plaży i żłopanie drinków w kolejnych knajpach, gdy w Polsce mamy takie zakątki jak ten.
Tu jest wszystko. Można poleżeć na plażach również. Morza nie ma, ale piasek jest, jak choćby nad zalewem w Starej Morawie (pomiędzy Stroniem Śląskim a Kletnem). Zalew z molo i wieżą widokową robi wrażenie.
Niedaleko od tego zalewu znajduje się Złoty Stok z kopalnią złota i podziemnym spływem pontonowym – już samo to przeczytanie o tym robi wrażenie. Obok położony jest park średniowiecznej techniki. Nieco dalej znajduje się Kletno z wejściem na Śnieżnik (to dla miłośników chodzenia po górach), starą kopalnią uranu (wiecie, że w wydobytej tam rudy uranu sowieci zrobili dwie bomby atomowe?) oraz Jaskinią Niedźwiedzią (jak chcecie ją zwiedzić, to musicie myśleć o tym zawczasu – nawet poza sezonem bilety trzeba nabywać, najlepiej zamawiając poprzez internet, robiąc rezerwację i to z kilkutygodniowym wyprzedzeniem).Nieco dalej znajduje się Międzygórze z pięknie położonym wodospadem oraz Ogrodem Bajek. Świetne nie tylko dla najmłodszych dzieci, lecz trzeba nieźle się piąć pod górę, by tam wejść. Jednak warto. Samo Międzygórze robi wrażenie świata odrealnionego. Aby to zrozumieć – trzeba zobaczyć, połazić.
Wambierzyce to z kolei miejsce, gdzie historia miesza się z religią. Sanktuarium obejrzeć trzeba choćby dla walorów estetycznych. Po drugiej stronie wąwozu znajduje się ruchoma szopka i kaplice Drogi Krzyżowej.
Błędne Skały i Szczeliniec to miejsca, w które nie powinni zapuszczać się zapasione grubasy. Przy rozmiarach XXXXXL nawet wciąganie brzucha nie pomoże i nie da się przejść między skałami. A widoki ze szczytu Szczelińca – niezapomniane (spójrz fotka wyżej).
Poniżej, głównie dla dzieciaków, ogród z makietami dinozaurów.
Kopalnia węgla w Nowej Rudzie.Twierdze w Srebrnej Górze (na zdjęciu obok) oraz w Kłodzku. W Kłodzku dodatkowo podziemia miejskie i położony na obrzeżach miasta Euroland.
W Kłodzku warto wsiąść do pociągu jadącego do Wałbrzycha tylko po to, by popatrzeć na mijane krajobrazy. Zwłaszcza widoki z licznych na tej trasie wiaduktów robią wrażenie, gdyż wiadukty te umieszczone są na sporych wysokościach.
Spływ pontonowy w Bardzie Śląskim. Nawet dla niespecjalnie lubiących wodę, bo najgłębsza jest po pas.
Także w Bardzie – zabytkowy kościół, a po drugiej stronie wąwozu – biały krzyż nad przepaścią.
Duszniki Zdrój – to bodajże ostatnia na świecie wytwórnia papieru czerpanego. A także piękny Park Zdrojowy z Dworkiem Szopena.Zresztą podobny, a nawet większy park z pijalnią wód mineralnych znajduje się Kudowie. Tam również Muzeum Bajek, a w pobliżu, w Czermnej intrygująca Kaplica Czaszek. Ludzkich. Po drodze warto zwiedzić Szlak Ginących Zawodów i łażąc po wiatraku posmakować produkowanego tam chleba. Zupełnie inny smak, niż tego, który kupujemy w sklepach. Nawet w tych „ekologicznych”. Dodatkiem do szlaku – muzeum jest mini ogród zoologiczny ze zwierzakami, które kiedyś były dla nas oczywiste (kozy, konie, osły), a które obecnie dla większości mieszczuchów są równie egzotyczne jak słonie czy orangutany.
Gdy do tego dorzucić chodzenie po górach, na których ostatnio odnawia się lub buduje nowe wieże widokowe – miejsc, które warto zwiedzić jest całe mnóstwo.
Nie, to nie wszystkie atrakcje tego regionu. To tylko część z nich, ta najbardziej znana. Jeśli się komuś wydaje, że może dokładnie zwiedzić ten dość niewielki obszar w tydzień, to nie wie, na co się porywa. A jak już się rozsmakuje w turystyce, to i miesiąc będzie za mało.
Jadąc do Kłodzka, lub wracając z niego w kierunku Wrocławia warto zahaczyć o Ząbkowice (to w tym mieście powstała znana powieść o Frankensteinie – według legendy nie wszystko w niej jest zmyślone przez autorkę). A także ogród botaniczny w Wojsławicach (w Niemczy trzeba nieco zboczyć z drogi). Ktoś pewnie myśli, że tam tylko drzewka i kwiatki, ale już samo wejście do arboretum zmienia nasze nastawienie. Natychmiast jest czuć klimat miejsca wyjątkowego. Zdjęcie obok to tylko jedno z wielu ujęć pokazujące niezwykłość tego ogrodu.
I dla jasności – nie są to opowieści teoretyka. Od kilku lat wakacje spędzam w tych okolicach. I jeszcze nie byłem wszędzie, gdzie być warto (a zaliczyłem sporo miejsc tu nie opisanych). I ciągle mnie zastanawia po co ludzie z Polski jeżdżą na jakieś Baleary lub do Tunezji, gdzie oprócz ośrodka wypoczynkowego i ostrego słońca na atrakcje można liczyć tylko wówczas, gdy przybiegnie islamski fundamentalista z kałachem.
Roman Zieliński, fot. arboretumwojslawice.pl, atrakcje kudowa zdroj, youtube.pl, turystyczna13, szczeliniec gory stolowe
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.