Absurd sączy się do nas wodospadami. Jeśli ktoś szuka w artykule wyjaśnienia tytułu tego artykułu, to ma. Miał być absurdalny, idiotyczny, wręcz kretyński.
Cóż takiego natchnęło do napisania tekstu o absurdzie? Otóż szef warszawskiego maratonu poprosił o objęcie swojego biegu patronatem przez Prezydenta Polski. Którym obecnie jest Andrzej Duda. I ten patronat otrzymał. No to obruszyli się przeciwnicy Dudy twierdząc, że w takim razie nie wystartują.
Do tej pory jest normalnie. Ktoś chce nadać swojej imprezie większego wymiaru. Komuś innemu się to nie podoba i protestuje.
Ale od tego momentu zaczęło się życie w absurdzie.
Organizator maratonu się wnerwił i popełnił taki oto tekst (fragment):
„…To nie politycy są problemem tego kraju. To Wy nim jesteście – nienawidzący inności, odmiennych poglądów, innego systemu wartości, celów i potrzeb. To Wy daliście sobie wmówić, że za inność należy się wykluczenie. I przenosicie te swoje frustracje, swoje poczucie wyższości etyczno-moralnej, na wszystko wokół. Zatruwacie. I nie potraficie zawiesić tej swojej wojenki nawet na czas igrzysk. Myślicie, że to Prezydent obejmujący patronatem maraton miesza politykę do sportu? Nie. To Wy to robicie, odmawiając mu do tego prawa. Bo doszliście już do takiego punktu, że wydaje Wam się, że polityka musi być obecna wszędzie. Otóż nie. Nie musi. Już i tak jest jej za dużo. Dlatego właśnie od półtorej dekady bronię Maratonu Warszawskiego przed politycznymi konotacjami i zależnościami. I dlatego po trzech latach patronatu Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego bez wahania poprosiłem o kontynuację jego następcę – Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudę. I jestem dumny, że ten patronat stał się już tradycją. Właśnie dlatego Maraton Warszawski był, jest i będzie apolityczny. A komu ta apolityczność przeszkadza, kto chce, żeby tu też ktoś był lepszy, a ktoś gorszy – niech jedzie do Berlina. Serio.”
Z polskiego na nasze:
Facet pisze, że działa apolitycznie i dla tej apolityczności zgłosił się do polityka o patronat nad imprezą. Zarzuca ludziom, że według nich polityka jest wszędzie i aby udowodnić, że tak nie jest, prosi o polityczny patronat biegu. Broni apolityczności imprezy i w tym celu od iluś tam lat ustawia się w kolejce petentów do jednego z najważniejszych polityków – Prezydenta RP. Dowodem na apolityczność jest to, że ma gdzieś który to prezydent go popiera. Komorowski – może być. Duda – może być. Przyjdzie następny, obojętnie skąd – też będzie się ubiegał o jego poparcie.
A jak ktoś uważa, że polityczny patronat jest dowodem na upolitycznienie imprezy to niech spada do Niemiec.
Większych bzdur usłyszeć się nie da.
Krzysztof P, fot. wiocha.pl
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.