No to już mamy pewność. W tym sezonie mecze wyjazdowe to jest dramat. Normalnie padaczka wyjazdowa. Jeśli w meczu w Kielcach przegranym 0-3 na wyróżnienie może zasłużyć jedynie bramkarz, to znaczy, że jest źle. Bardzo źle. Tragicznie.
Deo przerwy jeszcze jakoś gra Śląska wyglądała. Po przerwie, gdy Śląsk grał w „10”, bo na boisko wszedł Tarasovs, Śląsk nie oddał ani jednego celnego strzału. Nie miał ani jednej sensownej akcji. Nie wykonywał ani jednego rzutu rożnego.
A to, co się działo pod bramką Śląska przy trzeciej bramce trzeba pokazywać w „piłkarskich jajach” oraz na pokazach baletowych.
Na trybunach też lipa.
Mecz do zapomnienia. Pozostaje jedynie przeświadczenie, że Śląsk może grać sensownie wyłącznie we Wrocławiu.
Po serii sprzed miesiąca, kiedy wszystko szło nadspodziewanie dobrze. znów się trzeba zastanawiać nad tym, czy Urban się jednak nadaje na szkoleniowca. Czy transfery były trafione. Czy zawodnicy są zmotywowani. I co dalej z naszym klubem.
red, fot tuwroclaw.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl