Palenie czegokolwiek, jeśli nie spowodowało żadnych szkód materialnych, nie jest ścigane z urzędu. Zatem aby prokuratura zainteresowała się paleniem czegokolwiek, musi się znaleźć jakiś społeczniak. Nie inaczej jest z paleniem papierosów na przystankach, śmieci w piecach, grila na balkonie, kukły żyda na wrocławskim Rynku czy podobizn Bolka, Szechtera lub zbrodniarza wojennego o nazwisku Bauman.
W czwartek 5 stycznia miałem interesującą rozmowę na komendzie odnośnie spalenia trzech portretów wyżej wymienionych, wciąż niestety żyjących postaci z naszego życia publicznego. Spalenie portretów trzech moralnych zer miało miejsce 13 grudnia na manifestacji zorganizowanej dla upamiętnienia ofiar stanu wojennego.
Nie piszę tego tutaj, by się uskarżać, bo bieganie po urzędach za takie pierdołowate historie mam gdzieś, od paru lat „mieszkam w sądzie”, jestem ciągany po komendach i porokuraturach i mam z tego tytułu niezłą zabawę. Biorąc się za piętnowanie sk…syństwa w naszym życiu publicznym wiedziałem, że na głaskanie ze strony tych, których sk…syństwo obnażam nie mam co liczyć. A to oni mają pieniądze, wpływy, media, układy i będą tych pieniędzy, układów i wpływów bronić wszelkimi dostępnymi sposobami.
Kapuś znów nadaje
Ja tylko podpowiadam, że kapuś znów nadaje. Zatem jak będziecie wystawiać rachunek lub dawać poparcie, pamiętajcie kim on jest naprawdę. Bo gównem oblepić się łatwo, a popierając kapusiów wdeptuje się w gówno właśnie.
Obietnice PO
A tak na marginesie. Ponieważ tym razem dostałem „zaproszenie” na komendę na ul. Trzemeską, czekając w „poczekalni” przypomniała mi się pewna, niby nieistotna historia z 2002 roku. Historia pokazująca, jak platformerska władza robi w wała wszystkich.
Dlaczego pamiętam deklaracje platformersa Stanisława Huskowskiego – to zupełnie inna historia, też warta opisania, bo tak zrobić w wała Śląsk, jak ten osobnik, to mało komu w historii się udało. W 2002 roku siwy Staś robił za pełniącego obowiązki Prezydenta Wrocławia i jako najważniejsza wówczas osoba w mieście wypowiadał się w telewizji. Pamiętam, jak zarzekał się, że ułatwi życie milicji w najprostszy możliwy sposób. Otóż zrobi wyjazd z policyjnego parkingu znajdującego się przy wspomnianej komendzie przy ul. Trzemeskiej wprost na ul. Legnicką.
Dla nieobznajomionych w temacie. Taki wyjazd to kwestia zrobienia przejazdu przez chodnik, w sumie jakieś 15-20 metrów prac.
Huskowski zapewniał, że „wie, że dla służb jeżdżenie naokoło przez zakorkowaną ulicę Braniborską to problem, natomiast zrobienie wyjazdu na Legnicką nie jest problemem”. Od zapewnień polityka PO minęło prawie 15 lat i nawet najstarsi milicjanci już nie pamiętają co tam Huskowski obiecał, a wyjazdu na Legnicką jak nie było, tak nikt nawet palcem w tym kierunku nie ruszył, by go zrobić.
Tyle są warte ich obietnice. Wyru…li nawet swoich.
Roman Zieliński, fot. youtube.pl
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.