Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Prezent od diabła

po tamtej stronie Promowanie przez prawicowe media czegoś, co schetynowcy nazwali „Marszem Wolności” wnerwiało. Cały poprzedni tydzień czytając „wsieci.pl” – można było dostać szału – dziesięciu autorów pisze, każdy swój tekst, o spędzie ubeków. Wchodzisz na „niezlalezna.pl” – to samo. Włączony telewizor na przejętej przez PiS TVP Info, a tam wciąż o nadchodzącej manifestacji.
Można się było zastanawiać, czy przypadkiem prawa strona sceny medialnej nie została w tajny sposób podpłacona przez odrywanych od koryta w celu nagłośnienia swojej akcji. Dlatego później interesujące było weryfikowanie efektów tej nagonki.
Ilu ich przyczłapało? To pytanie zadawali dziennikarze, ludzie władzy, organizatorzy hucpy, politolodzy, socjolodzy oraz stado ciekawskich.
W samych mediach wyszło wesoło. Większość powoływała się na komunikat policji o 12 tysiącach w momencie kulminacyjnym. Tymczasem internauci wychwycili wpis z… (uwaga!) Głosu Tel Awiwu o 7 – 10 tysiącach uczestników spędu. Co ludziom ze środowisk organizatorów nie przeszkodziło ogłosić frekwencji na poziomie 90 tysięcy.
W sumie nawet jeśli esbeków, pedałolubnych, oderwanych od koryta, nienawidzących Kaczyńskiego, złodziei w białych kołnierzykach, zdewociałych artystów i całej reszty gorszego sortu byłoby i ze sto tysięcy, to i tak nie miałoby to większego znaczenia. Ale rozbieżność liczb porażała. Gdy jeden widzi 7 tysięcy, a drugi 13 razy więcej, to znaczy, że ktoś koniecznie powinien udać się do okulisty albo psychologa.
Zatem aby się zorientować kto jest ślepy/ zaślepiony/ wrednym kłamcą, zaczęliśmy poszukiwać materiałów, które mogłyby zweryfikować frekwencję podczas spędu. Plan Warszawy w rękę, mapy gogle, zdjęcia Placu Konstytucji to jedno, z drugiej strony poszukiwanie materiałów z marszu. Najlepiej – zdjęć i filmików z góry. I wreszcie coś, co jest perełką w świecie dowodów. Obraz z jakiejś kamerki internetowej. Czy to publiczny monitoring, czy ktoś ustawił specjalnie by dokonać weryfikacji – nie wiadomo. Wiadomo jednak, że obraz jest porażający dla organizatorów. Skoro tak, to wiadomo, ze został opublikowany przez tych, którzy się ze spędu śmieją, czyli propisowską niezalezna,pl. W tym materiale jest filmik, zaledwie 45 sekund, a wyjaśnia wszystko:
http://niezalezna.pl/98385-jeszcze-o-frekwencji-na-marszu-wolnosci-wideo-pokazuje-jak-bylo
Dla ułatwienia obliczeń. Plac Konstytucji ma około hektara powierzchni. Czyli aby było 10 tysięcy ludzi, to na każdym metrze kwadratowym musiałaby się znajdować jedna osoba. Na tymże metrze może się zmieścić 8 osób, lecz wtedy „wszyscy leżą na sobie”. Już 4 osoby na metr kwadratowy to tłok.
demonstracjaZwróćcie uwagę, że po lewej stronie, za drzewami, praktycznie nie ma nikogo. Więcej, gdyby ekran podzielić dwiema przekątnymi (jak na screnie obok), to trójkąt z lewej strony praktycznie jest pusty przez cały filmik. Poza samym pobliżem sceny tłoku doszukać się nie sposób. Punkt kulminacyjny tego, co się działo na placu to 0:23 – 0:28.
Koniec gry. Szach – mat. Dowód na to, że cały organizacyjny wysiłek PO diabli wzięli. Tyle starań. Tyle nawoływań. Darmowy transport (przyjechało 196 autobusów i busów z Polski), tysiące ulotek, wiele bilbordów, reklam na autobusach, spoty reklamowe z nawoływaniami różnych celebrusiów, wozy TVN-u, artykuły sponsorowane i lipa.
Koniec marzeń. Społeczeństwo wysłało sygnał: „mamy was gdzieś”. Gorzej – Schetyna dowiedział się, że partyjne doły też mają go gdzieś, a to w obliczu wyborów samorządowych, jakie są zaplanowane na listopad 2018, dla sterujących Platformą bardzo istotny sygnał ostrzegawczy.
Miał być fantastyczny pomysł na udowodnienie swojej siły, wyszedł marsz żałobny, taki prezent od diabła. Teraz Grześ będzie szukał pomysłodawcy, bo u niego zawsze winnym złych projektów jest ktoś inny. Jednak to już naprawdę nie nasz problem.
KP RZ, fot. po tamtej stronie, niezalezna.pl

Ceneo
							</section>