Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Powrót z kosmosu

gadzetomania prl Jeśli ktoś miał nadzieję, że Śląsk jest w stanie wywieźć z Białegostoku choćby punkt, to mógł się w tym utwierdzić po kwadransie. Co prawda pierwszy raz w okolicach „16” Jagiellonii nasze orły pojawiły się w 10 minucie, jednak to Śląsk jako pierwszy wpisał się na listę strzelców. I wówczas wszyscy byliśmy na orbicie szczęścia.  A później było jeszcze totalne zamieszanie pod bramką gospodarzy, strzał głową w słupek… Ale w końcówce pierwszej połowy zrobiło się normalnie. Tym bardziej, że po golu dla Śląska najlepszym zawodnikiem Jagiellonii zaczął być sędzia spotkania. Tomcio Musiał w sposób szczególny pokazuje, że za Śląskiem nie przepada już od lat. Zatem jego pierwsza decyzja korzystna dla Śląska w sytuacjach stykowych miała miejsce w 49 minucie pojedynku.
Jednak przyczyn porażki trzeba upatrywać w samym Śląsku. Na lewej obronie pojawił się Lewandowski, Problem w tym, że chłop ma kłopoty z grą na spalone. Zgranie zespołu przy obecnych zmianach w składzie to fikcja. Motywacja – każdy ma własną, czyli drużyna jako zespół nie istnieje. Statystyka rzutów rożnych 9-1 dla miejscowych w zasadzie mówi wszystko o tym meczu. Kolejnego wypadu Pawełka w okolice linii 16 metrów nie ma co wspominać. Rezultat 1-4 jest najniższym wymiarem kary, jaki mógł nas spotkać.
Wszystko zmierza ku przepięknej katastrofie. Na razie cieszymy się, że jest jeszcze Łęczna, że Ruchowi zabrano punkty, że Wisła Płock jest tak samo słaba jak my… bo już powoli moglibyśmy się przygotowywać do gry o jeden poziom rozgrywkowy niżej. A tak wciąż mamy szansę…
RZ, KKK, fot. gadzetomiania.pl

Ceneo
21+