SPROSTOWANIE:
@wojcik
Autorowi wszystko się pomieszało, i to mocno. Kuba zaliczył debiut w Śląsku rok wcześniej niż napisano w tekście (wrzesień 2014, PP z Widzewem Łódź). Z kolei debiut w lidze to luty 2015, a nie grudzień 2015. Polecam tą stronę: http://slaskopedia.pl/zawodnik.php?id=1401
Racja. Mea culpa. Posypuję głowę popiołem. Kartka z notatnika wyleciała.
Jednak wpis „Kuba puszcza zawsze” miał dłuższą historię o wspomniany mecz z Widzewem i fragment z początku 2015 roku. Niestety, Wrąbel we wszystkich tych meczach powpuszczał bramki.
RZ
Artykuł można przeczytać – choć ma w sobie wspomniane błędy.
Tu uzupełnienie:
Widzew – Śląsk 1-2
23 IX 2014 Widzew – Śląsk 1-2
15 II 2015 Cracovia – Śląsk 1-1 (gol stracony w 88 minucie)
21 II 2015 Śląsk – Jagiellonia 0-1
28 II 2015 Górnik Zabrze – Śląsk 3-3
8 III 2015 Śląsk – Legia 1-3
13 III 2015 Korona – Śląsk 2-2
20 III 2015 Łęczna – Śląsk 1-1 (gol stracony w 90 minucie)
Niestety, we wszystkich spotkaniach Kuba puścił przynajmniej po sztuce. Bramka w Łęcznej po koszmarnym błędzie spowodowała, że wrócono do Pawełka.
Zbliża się koniec meczu Stomil Olsztyn – Śląsk Wrocław. Wszyscy wrocławianie świętują wysokie zwycięstwo, w Olsztynie miejscowym zrzedły miny, bo już wiadomo, że Stomil zaliczył pogrom. Wcześniej zdarzyło się coś, co chyba do dziś ciągnie za sobą konsekwencje. Prowadząc bez większego wysiłku 2-0 Śląsk stracił gola, dającego nadzieję miejscowym, ale różnica klas tego dnia jest taka, że Śląsk szybko strzela na 3-1 i ostatecznie wszystko kończy się wysokim 5-1 dla WKS-u.
Sam gol o niczym nie decyduje, mecz jest rozgrywany w ramach 1/16 Pucharu Polski, zatem czy jest 5-0 dla Śląska, czy tylko 5-1 i tak w następnej rundzie zagra zespół z Wrocławia. Ale dość istotny dla całej opowieści jest fakt, że bramkę wpuścił debiutujący w barwach Śląska w meczu o stawkę Jakub Wrąbel.
Spotkanie odbyło się 12 sierpnia 2015.
Na następny występ Kuba musiał poczekać miesiąc z hakiem. Mecz z dołującym Podbeskidziem w Bielsku, też w PP. Śląsk grał słabo, ale zwyciężył 1-0. Wrąbel w Bielsku nie wpuścił niczego.
Na ligowy debiut Wrąbel musiał poczekać do 1 grudnia. W Niecieczy Śląsk wygrywał 1-0, zmarnował swoje szanse na drugiego gola i w końcówce spotkania Pawełek miał „wyjście smoka” za linię 16 metrów. Kontuzja, na bramce staje Wrąbel. Rzut wolny dla Termaliki kończy się tragicznie dla Śląska. 1-1 i strata punktów.
Jednak niepełnosprawność Pawełka powoduje, że Wrąbel dostaje kilka spotkań szansy.
Śląsk przegrywa w Gdańsku z Lechią 0-1.
Śląsk wygrywa z Łęczną we Wrocławiu 2-1.
Następnie w rewanżowym meczu 1/4 PP Śląsk gra u siebie z Zawiszą. W Bydgoszczy, gdzie bronił Pawełek, było 0-0, zatem trzeba zwyciężyć. Tymczasem Śląsk z Kubą w bramce przegrywa 1-2.
Na zakończenie jesieni trafia się mecz w Bielsku, czyli tam, gdzie wcześniej WKS w Pucharze Polski zwyciężył 1-0. Tym razem już w potyczce ligowej też jest 1-0. Bielsko jak do tej pory jest jedynym miejscem, w którym Kuba występując w barwach Śląska w oficjalnym meczu nie puszcza gola.
Na tym gra Kuby w Śląsku kończy się na rok, zostaje wypożyczony do Olimpii Grudziądz, gdzie zbiera pochlebne recenzje.
Po powrocie do Wrocławia Kuba zagrał w pięciu meczach ligowych. I w każdym coś się musiało przytrafić. Albo jemu, albo drużynie.
Oprócz wspomnianych spotkań w Bielsku wszystkie mecze z udziałem Wrąbla mają jeden wspólny mianownik. Otóż w każdym pojedynku Śląsk traci bramki. Niby nic takiego, wszakże wielu goalkiperów i to z najwyższej półki, miało serie spotkań w których zawsze musieli wyciągać coś ze swojej siatki. Ale u Kuby jest coś takiego… jak to nazwać… chyba pechem. Zawsze musi pójść coś nie tak.
Dla jasności. Nie jestem złośliwym wyszukiwaczem baboli Wrąbla. Z całego serca życzę chłopakowi, by był solidnym ligowcem, na co ma zadatki. Bo jest z Wrocławia, bo jego ojciec jest zakręcony na punkcie Śląska. A także przez moją złośliwość do nieudaczników w naszym klubie* Jednak mam też pewność, że bramkarzem wybitnym nie będzie. Nie ma „tego czegoś”, tej bożej iskry, elementu szczęścia.
Roman Zieliński, fot. blogmagdaxd-bligspot-com
* Gdy Kuba został wypożyczony do Olimpii Grudziądz, jego numer 22 został przydzielony nieudacznikowi Sito Rierze. Na szczęście przypadkiem udało się to zatuszować, gdyż w międzyczasie dzięki fatalnej postawie wyleciał Kamenar i dlatego przed tym sezonem zwolnił się numer 1 będący marzeniem każdego bramkarza.
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.
</section>
