Jeśli Francuzi nie kłamią, nie w II turze wyborów prezydenckich we Francji zmierzą się nacjonalistka Le Pen z wydmuszką propagandową wielkiego kapitału – Marconem. Gdyby do II tury zamiast bankstera wszedł Fillon, to druga tura mogłaby się nie odbywać, francuski salon składałby hołdy Fillonowi.
Teraz będzie się starał zrobić to samo z Marconem, lecz w tym przypadku establishment znajduje się w sytuacji trudniejszej.
Fillon, co było do przewidzenia, poprosił w mowie pożegnalnej swój elektorat o przerzucenie głosów na bankstera. I gdyby Francuzi nie mieli mózgów, to już byłoby pozamiatane. Jednak czy ci, którzy zagłosowali na niego „bo jest bardziej europejski od Le Pen ale równie stanowczy wobec imigrantów” zechcą posłuchać przegranego, gdy ten proponuje im głosować na typa lubiącego imigrantów?
Z polskiej perspektywy wydaje się również, że istnieje proste przełożenie głosów oddanych na lewaka Melenchona, które powinny wylądować w dogrywce na koncie Marcona.
I tu jest coś, co wielu z Was zdziwi
Oczywiście, że swoją wiedzę zawdzięczam przyglądaniu się ruchom kibicowskim w Europie Zachodniej, lecz jakieś przełożenie kibolstwa na poglądy społeczeństwa przecież jest. Otóż kibol w każdym kraju jest antysystemowy. U nas, w kraju w którym podstępnie rozpełzło się lewactwo, jest antylewacki. Dlatego tak łatwo było zaszczepić na trybunach stadionów antykomunizm, antygenderyzm, uznać za bohaterów wzgardzanych w oficjalnej propagandzie Żołnierzy Wyklętych.
Na Zachodzie antysystemowość objawia się inaczej. Ma inne zupełnie punkty odniesienia. Zwłaszcza w szoku byłem, gdy się dowiedziałem jak to działa w Bilbao. Ich antysystemowość to nie tylko nastawienie probaskijskie i antyhiszpańskie. To również mentalne… lewactwo. Szok i niedowierzanie.
Okazuje się, że we Francji ruchy lewackie to także coś innego, niż to rozumiemy w Polsce. Lewak z krwi i kości nie może zagłosować na Marcona z prostego powodu. To on reprezentuje wszystko to, co lewak zwalcza.
I z tych skromnych okruchów wiedzy o kraju żabojadów biorę swoją nadzieję na zmianę kierunku w którym podąża najbardziej sk…ły naród w Europie.
Dlaczego Rysiu?
W tytule jest odniesienie do prezydentury rodzimego głupka – nowoczesnego Ryszarda. Skąd?
Ano posiedziałem troszkę przed francuskimi wyborami w internecie dowiadując się co nieco o tym całym Marconie. Wiele wskazuje, że jest to polityczny produkt podobnych sił, jakie wypromowały u nas pseudointelektualistę. Minister gospodarki, który francuską gospodarkę rozłożył na łopatki, ale w odpowiednim momencie uciekł od odpowiedzialności. Dziesięć lat nauki gry na fortepianie i lądowanie na posadce w banku u Rotschilda, nauka u jezuitów i członkostwo w partii socjalistycznej. Młody i robiący za przebojowego, a żonę ma starszą o… 24 lata. Poznał ją w… szkole, była jego nauczycielką języka francuskiego. Toż to objawy życiowej schizofrenii.
Nasz „kandydat – znawca ekonomii” – nowoczesny Rysiu nie potrafił rozliczyć własnej kampanii wyborczej. Że Marcon jest takim samym Rysiem, tyle że ma w sobie pusty urok Tuska jakoś nie mam najmniejszej wątpliwości. Tylko czy wiedzą o tym Francuzi?
I to jest właśnie problem.
Roman Zieliński, fot. fakt
</section>