Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Paranoja

 Polityka to działania czasem wydające się nieracjonalne. Ale można zrozumieć wszystko. Każdy ruch, nawet z pozoru głupi czy wręcz idiotyczny może po przeanalizowaniu wszystkich danych okazać się posunięciem słusznym. A nawet jedynym rozsądnym.
W polskiej politycze zagranicznej można mieć ból z uwagi na zbytnią proukraińskość, lecz wystarczy pomyśleć co będzie, jeśli Ukrainy nie będzie i już wszelkie argumenty antyukraińskie okazują się niewiele znaczącymi drobiazgami.
Można nie rozumieć chęci wyrwania się spod niemieckiej dominacji, lecz po lekturze zysków i strat w wymiarze finansowym i geopolitycznym na linii Warszawa – Berlin, każdy, który chce utrzymania polityki podległości uprawianej przez PO, powinien iść pod mur.
Z punktu widzenia PiS-u można zrozumieć stawianie na Amerykę i Izrael. Gdyby nie wsparcie z tych kierunków, to już w grudniu 2016 byłoby po rządzie PiS-u. Jednak nie o wdzięczność w dalszym hołubieniu Amerykanów idzie, lecz chodzi o dalsze wsparcie lobby zza oceanu.
Jest jednak coś, czego mając dostępną wiedzę zrozumieć nie sposób. Żydofilia obecnych władz po prostu poraża.
Dobra, wiadomo, że lobby żydowskie w USA jest bardzo silne. Tak silne, że faktycznie to USA jest gwarantem istnienia Izraela. I utrzymywanie poprawnych stosunków z tym kurduplastym pańtwekiem jest w interesie obecnych władz. Czyli interesem Polski, gdyż obecnie bez protekcji USA Polska natychmiast stanie się żerowiskiem dla niemieckich interesów.
Ale wszystko powinno mieć swoje granice. Co innego poprawne stosunki, a co innego włażenie w zady. To, co odwala obecny rząd inaczej jak dupolizaniem nazwać nie można.
Członkowie rządu na obiadku u żydowskiego lobbysty… Jak PO polazło do niemieckiej ambasady, to był wrzask na cały kraj. I słusznie, że był. Ale obiadek u lobbysty jest dokładnie tym samym co wskazówki od ambasadora.
Jakieś bezsensowne wycieczki przedstawiciela najwyższych władz Polski do Izraela. Po co? Co nam może takiego zaoferować kraj wielkości naszego województwa, położony z dala od szlaków handlowych, w skonfliktowanym terenie, sam mający poważne kłopoty na wszystkich swoich granicach?
Kij z moralnym wsparciem dla żydów, kij z ciągłym pieprzeniem o holokauście. To co nas nic nie kosztuje, nawet jeśli wewnętrznie czuć wstręt – dla dobra sprawy, jeśli można tym coś załatwić – niech będzie. Ale wyskakiwanie z jakimiś propozycjami typu „zbudujemy za miliony złotych muzeum ofiar getta”… Kogo w Polsce obchodzą ofiary getta? Mamy mnóstwo swoich ofiar i bohaterów do upamiętnienia. Jak profesor Gliński chce wydawać nasze pieniądze na upamiętnianie – pomniki Chorbrego na całej zachodniej granicy. Pomniki Jaremy Wiśniowieckiego na wschodzie Polski. Mauzoleum Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Wyburzenie sowieckiego stempla w postaci Pałacu Kultury… Jest mnóstwo sposobów sensownego wydania polskich, publicznych pieniędzy.
Lotnicze połączenia z polskich miast do Tel Awiwu. Promowanie żydowskiej kultury. Dopuszczanie do głosu żydów w sprawach, które ich kompletnie nie dotyczą. Z drugiej strony – kompletne milczenie o roli żydów w komunizowaniu Polski po roku 1944. O ich roli w rozbiciu Polski w roku 1939. O ich roli w czasach rozbiorów. I to przy ciągle roszczeniowej postawie żydów wobec państwa polskiego.
Tak wygląda obecny stan rzeczy.
Być może jest coś, czego nie wiemy, a co powoduje polską uległość wpadającą w dupolizanie. Może to żydzi mają wytargać od Niemców dla Polski odszkodowania wojenne, by z tego uszczknąć sobie 65 miliardów dolarów, które – jak twierdzą – im się od Polski należy za II WŚ.
Nawet gdyby…
Polska jest bardziej stanowcza wobec Niemiec (liczba ludności 81 milionów, powierzchnia 357 022 tys km2, PKB 3 479 000 milionów dolarów), kraju z którym graniczymy, niż wobec dalekiego, ponad dziesięć razy mniejszego Izraela (powierzchnia 20 770 km2, liczba ludności 8,3 miliona, PKB 317 700 milionów dolarów). Niemcom potrafimy powiedzieć „nie”. A rabinom przedstawiciele naszych władz kłaniają się w pas.
Roman Zieliński, fot. proszewycieczki.wordpress.com

Ceneo
							</section>