Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

O co gra ta idzie?

 Powoli negocjacje w sprawie ostatecznych treści tzw. Ustaw sądowych zaczynają przypominać brazylijską operę mydlaną, w której główną rolę grają Prezydent RP A. Duda i prezes PIS-u J. Kaczyński.
Mniej zorientowanym przypomnę, że zarówno AD, jak i PIS w obu wygranych kampaniach szli m.in. z hasłami/programami głębokiej reformy krajowego wymiaru sprawiedliwości. Głosami posłów Zjednoczonej Prawicy Sejm przyjął 3 Ustawy dotyczące tego obszaru funkcjonowania naszego państwa. Ku wielkiemu zdziwieniu sporej części elektoratu PIS-u (w dużej mierze to ten sam elektorat wybrał AD na Prezydenta) PAD ogłosił veto wobec dwóch z nich i przedstawił publicznie swoje alternatywne projekty ustaw w tym zakresie. Rozwiązania w nich zaproponowane
rzekomo nie korespondują z oczekiwaniami kierownictwa PIS-u, nie zawierają po prostu odpowiednio radykalnych zmian i nie zostaną przyjęte głosami posłów Zjednoczonej Prawicy.
Rozmowy
Z tego powodu odbyło się już 4 spotkania PAD-JK w zacnym miejscu, bo w Belwederze i dalej rzekomo nie ma porozumienia odnośnie części zapisów w projektach. Ma być kolejne, 5-te (ostatnie?) spotkanie. Oczywiście po każdym z nich ustami rzeczników (Łapiński – którego nie trawię i Mazurek) ogłaszane jest przede wszystkim to, że atmosfera spotkania była dobra/bardzo dobra. Na potwierdzenie tego zamieszczane są w mediach zdjęcia obu uśmiechniętych Panów, a do tego dzisiaj JK ogłosił mniej więcej to, że PAD dalej jest „częścią rodziny” ucinając tym część spekulacji o buncie i rozłamie.
Układanka
Od początku tego „sporu” stawiałem (również publicznie) tezę, że wszystko to jest realizacją scenariusza napisanego na Nowogrodzkiej lub w żoliborskiej willi. Dalej tak uważam, choć to moje przekonanie już nie graniczy z pewnością. Pojawiają się spekulacje, że PAD jest na smyczy WSI-oków, albo jego stanowisko determinuje rozmowa, którą odbył z Adolfiną Merkel oraz szefową kasty, niejaką Gersdorf (I-wsza Prezes Sądu Najwyższego), która np. obiecała mu lojalność za gwarancję utrzymania stanowiska jeszcze przez jakiś oczekiwany przez nią czas. Do tego doszła jeszcze marginalna informacja, że rzekomo Agata Kornhauser (pierwsza dama) nie chce drugiej kadencji męża. Sporo pomyj na PAD-a wylano w necie w związku z tymi spekulacjami.
Kontrargumentacją jest to, że PAD imbecylem nie jest i wie, że wydanie wojny „ojcu politycznemu” i „matce politycznej” może skończyć się tylko w jeden sposób, poparciem społecznym na poziomie 10-20% w kolejnych wyborach prezydenckich.
O co zatem gra ta się toczy?
Kaczyńskiego można nie lubić, ba, nawet nienawidzić, ale racjonalnie oceniając rzeczywistość trzeba stwierdzić, że strategiem jest bardzo dobrym. Powszechnie wiadomo, że nie toleruje niesubordynacji (o czym przekonali się np. Hoffman, Ziobro, Kurski, Marcinkiewicz i kilku pomniejszych). PAD jest wystarczająco inteligentny żeby wiedzieć, że bez poparcia Zjednoczonej Prawicy zamiast w kolejnych wyborach może wystartować najwyżej w Wielkiej Pardubickiej na Giertychu.
Mając powyższe na uwadze zakładam, że to, co się obecnie dzieje, jest rozgrywaniem totalnej opozycji parlamentarnej wg scenariusza napisanego przez JK. Trzeba być bowiem „breszczatym na jedno oko”, aby nie widzieć, że odkąd PAD stał się „opozycjonistą” wobec PIS-u, odtąd słupki procentowe .Nowoczesnej i PO spadają w dosyć istotnym zakresie. Oczywiście z kilku względów terminowych nie da się tego ciągnąć do wyborów samorządowych. Zakładam więc, że jeszcze po 1-2-3 spotkaniu fanfary „odtrąbią” wielki sukces negocjacyjny obu stron, którym przyświecał wspólny cel, to jest dobro wymiaru sprawiedliwości RP, a także to, że PAD i większość parlamentarna stanowią dalej monolit ideologiczny. Oczywiście utrzymywanie sytuacji „sporu” generuje emocje w całkiem sporej części elektoratu prawicowego, ale zapewne ktoś czuwa, aby tego nie przeciągnąć, a wszystko zostanie zresetowane w odpowiednim momencie wspólnym zdjęciem obu panów z uśmiechami od ucha do ucha i właściwymi oświadczeniami medialnymi.
Teza
Podtrzymuję zatem tezę (choć nieco zachwianą), że w powyższej kwestii to jest realizacji scenariusza, choć scenariusz ten nieco na bieżąco ewoluuje. A może jest plan (próba) zbudowania partii prezydenckiej, która wraz z PIS-em będzie miała po kolejnych wyborach większość konstytucyjną w parlamencie? Przecież przy obecnym podziale elektoratu zmianie Konstytucji nawet nie ma sensu marzyć.
As w rękawie
Przy okazji ostatniego komunikatu rzecznika Łapińskiego nie można przejść obojętnie wobec „wrzutki” o tym, że obaj Panowie ocenili, iż nie widzą potrzeby, aby teraz upubliczniać aneks do raportu z likwidacji WSI, choć w obu kampaniach słyszeliśmy, że ten aneks musi wreszcie zostać upubliczniony (zwłaszcza podnosił tę kwestię AD). Zwracam w tym komunikacie szczególną uwagę na słowo „teraz”, co potwierdzałoby moją wcześniejszą tezę, że dobry gracz nie wystrzela się ze wszystkich asów bez potrzeby. Temat publikacji wróci zatem prawdopodobnie dopiero w czasie kampanii prezydenckiej lub parlamentarnej, co mnie oczywiście nieźle wnerwia, ale rozumiem taktykę w ramach której zapewne pojawi się jeszcze element w postaci dotychczas niepublikowanych jakichś nagrań z knajpy „Sowa&Przyjaciele”.
Czasy ciekawe zarówno w polityce krajowej, jak i zewnętrznej. Scenariuszy rozwoju sytuacji jest sporo, wyżej opisany proszę traktować jako jeden z możliwych i przyczynek do dyskusji, a nie jako wyrocznię.
Antykomuch, fot. pixabay, wprost.pl, niewygodne info

Złośliwy komentarz redaktora naczelnego
Niestety, nasz stały komentator, autor powyższego opracowania dał się nabrać. Uwierzył w geniusz Kaczyńskiego uznając, że „sądowa” rozgrywka o fundamentalnym dla Polski znaczeniu jest rozpisana co do szczegółu w głowie Prezesa.
Nie jest.
Nie mam pełnej wiedzy co się dzieje w głowie Dudy, ale gołym okiem widzę, że mu odwaliło. Zauważyłem to jako jeden z pierwszych i każdy dzień utwierdza mnie w tym przekonaniu. Każda wypowiedź Dudy powoduje, że widzę ostrzej jego zachwianie lojalności.
To, że Duda „dogaduje się” z Kaczyńskim jest jedynie formą siedzenia okrakiem na barykadzie. Zobaczy, co mu się bardziej będzie opłacać i ostatecznie podejmie „odpowiednią” decyzję. Spawy Polski mają dla niego znaczenie drugorzędne, liczy się podrażniona ambicja, oraz podtrzymywana u niego przez tzw. „otoczenie” wizja, że zostanie mesjaszem. Zagadką zostaje jedynie kto i co mu oferował „w zamian”, choć i tu wachlarz propozycji nie jest zbyt szeroki.
Oczywiście Duda wciąż może „wrócić”, i tak będzie, jeśli dotrze do niego, że Kaczyński zgniótł opozycję, uciął wpływy niemieckie i został jedynym powiernikiem interesu amerykańskiego w Polsce. O ile tak się stanie, wtedy Dudzie nie pozostanie nic innego, jak „pójść na kompromis”.
W slangu ulicy na takiego mówi się „zwykły łeb”. I od lipca Duda dla mnie jest właśnie zwykłym łbem, bowiem w rozgrywce z sądownictwem moja sympatia jest po stronie Kaczyńskiego, a nie po stronie skorumpowanej bandy mieniącej się nadzwyczajną kastą.
Roman Zieliński, fot. nienamojenerwy.pl

Ceneo
30+