Jest parę sposobów robienia kasy na „wspólnych sprawach”. Takich, gdzie ofiarodawcami są ludzie ogarnięci jakąś ideą, którzy czują wspólnotę, chcący być razem. A później okazuje się, że zamiast „sprawy” finansowane są zachcianki zbierającego. Bardzo łatwo jest mówić o tym w społeczności kibicowskiej, bo ta społeczność ostatnio często narażona jest na podobne praktyki. Ale poniższy tekst poruszy nie tylko kiboli.
Wał „na ideowca”
Ostatnio cała Polska żyła finansowym wałkiem, jakim okazał się KOD. Kasa zbierana do puchy na „obronę demokracji” szła na prywatne potrzeby samozwańczego wodza obrońców, znanego raczej z długów niż z umiejętności robienia pieniędzy. Sposób wałkowania był prosty. Ideowcom kazało się wrzucać do puchy, później kaska legalnie szła na rzeczy, które wyceniano kilkadziesiąt razy drożej niż kosztowały faktycznie. „Numer” polegał na tym, że złotówki dostawała firma będąca własnością nowej żony starego alimenciarza.
Mechanizm prosty, jasny, czytelny nawet dla osoby kompletnie nie rozumiejącej podstaw księgowości, ekonomii, prawa finansowego.
Mateusz to pikuś
90 tysięcy oficjalnie przewalonego hajsu w ciągu roku kalendarzowego, to naprawdę drobiazg wobec tego, co od ćwierć wieku wyprawia się przy okazji tak zwanej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Powiem szczerze. Początkowo też dałem się ogłupić i na inicjatywę Owsiaka patrzyłem z życzliwością. Jakieś zbiórki na chorych, na dzieci, na cierpiących… generalnie branie na litość. Ale jest faktem, że cele zbiórki litość budzić mogły. A niektóre przypadki – wręcz muszą.Błysk zrozumienia
Kolejne tak zwane „finały”, kolejne rekordy finansowe – a nich sobie Owsiak kasę zbiera (jakoś nie docierało do mnie, że to nie Owsiak zbiera pieniądze na dzieci, lecz marznące dzieci zbierały na Owsiaka). Koncerty, światełka do nieba, dzikie węże – generalnie miałem to gdzieś. Koleś w kolorowych portkach wyciąga kasę od ludzi – co mnie to obchodzi, nie chcę, to nie daję, inni chcą, to dają. Nie moja sprawa.
I żyłem w tej obojętności, ale wpadł mi tekst dający do myślenia. Otóż okazuje się, że kasę ze zbiórek to owszem, zgarnia Owsiak w 100%, ale organizacja owych zbiórek kosztuje. A koszty zbiórek biorą na siebie samorządy miast/ miasteczek/ gmin.
Wyszło, że sam Wrocław na organizację finału WOŚP w 2015 roku wydał 80 tysięcy złotych. Oława – 30 tysięcy. Jelenia Góra 23,5 tysiąca.
Tych „sztabów” od zbierania kasy we wspomnianym roku 2015 było 115.
Oczywiście Wrocław i inne miasta płaciły za organizację zbiórek nie tylko w roku 2015, lecz w 2014, 13… 2000…
Jeszcze raz, dla lepszego zrozumienia:
Miasta wydają pieniądze na organizację zbiórki. Niemałe pieniądze. A kasę ze zbiórki zbiera Owsiak i nie oddaje kosztów.
Zatem mamy niezły wał. Ale to jeszcze nie wszystko.
Niezła fura i komóra
Po tym, jak zajarzyłem w jaki sposób Owsiak zbiera kasę i ile to zbieranie kosztuje podatników, zacząłem się interesować jąkałą. Zadałem sobie pytanie – jak facet żyje i z czego facet żyje.
Owsiak i jego rodzina żyją nieźle. Drogie chałupy na strzeżonych osiedlach, autka z salonu, nie żadne tam iluśletnie. Do tego nie jakieś fiaty. A przecież Owsiak Jerzy, ani Owsiak-Niedźwiedzka Lidia (prywatnie małżonka Jurka) ani owsiakowe córcie nie pracują nigdzie. To znaczy – pracują, ale gdzie, to już wyjaśniam.
Cała rodzina Owsiaków jest zatrudniona w firmach „Mrówka cała” (już nie istnieje), „Złoty Melon” czy „Jasna Sprawa”, albo „Tabasco” lub inne „Feel Mint Production”. W jednej prezesem jest Lidzia, a członkiem zarządu Jurek, w drugiej odwrotnie, i interes się kręci.
Tu dochodzimy do podobnego mechanizmu, na jakim został przyłapany Kijowski. Otóż WOŚP zleca różne zadania „Mrówce Całej” (teraz już „Jasnej Sprawie”), „Złotemu Melonowi”, albo wspiera córcie poprzez zlecanie czegoś tam „Tabasco” lub „Feel Mint Production”.Za te usługi zlecone przez WOŚP (czytaj: przez Owsiaka) w/w firmy (czytaj Owsiak i rodzina) robią jakieś usługi i w ten sposób pieniądze zebrane przez marznące dzieci formalnie stają się pieniędzmi firm Owsiaka i jego rodziny.
Nie są to jakieś ochłapy. To kasa wystarczająca na naprawdę niezłe życie całej ferajnie Owsiaków.
I tak dla jasności. Te wyżej wspomniane firmy owsiakowej ferajny pracują niemal wyłącznie na rzecz WOŚP (tu uwaga – owe „niemal” w zdaniu powyżej jest swoistym zabezpieczeniem przed pozwem sądowym. Znajdzie się jakaś faktura na 500 złotych nie związana z WOŚP i Juruś będzie straszył adwokatami).
Różnica
Kijowski poszedł po bandzie i za usługi warte kilkaset złotych zapłacił 91 tysięcy. Czyli 9 dyszek poszło na Mateuszka. Jak na zebrany milion złotych z hakiem całkiem spory odsetek, bo prawie 9 procent. Można podsumować, że „poszedł na bezczela”, tym bardziej, iż „opłacał” działania, które ktoś inny wykonywał za darmo.
Owsiak ma większe pole manewru, bo marznące dzieci zbierają dla niego nie jakiś tam śmieszny milion, lecz 50 baniek.
Jasne, że Juruś aby móc co rok dostawać kolejne miliony zebrane na ulicach przez marznące dzieciaki, musi część kasy oddawać na cele, które były wytypowane w haśle kolejnych finałów. No to część kasy idzie na sprzęt. Ale inną część wciąga finansowa czarna dziura.
Nie sprawdzałem, kto zahaczony w służbie zdrowia twierdzi, że formalnie sprzęt przekazany do szpitali przez WOŚP nie jest własnością tegoż szpitala, lecz stanowi „użyczenie”, czyli Owsiak może go zabrać. Jeśli macie wiedzę na ten temat – można się wpisywać. Komentarze z dopiskiem „do redakcji” nie będą upubliczniane.
Podsumowanie
Wasza sprawa. Jak was zaatakują zmarznięte dzieciaki z puszkami WOŚP, to możecie dać się złapać na litość wrzucić złotówkę. Lub nie wrzucić. Ale jeśli zdecydujecie się zapełnić puchę, to miejcie świadomość, że oprócz wózków dla pacjentów finansujecie wózki całej rodzinie jąkały. Oraz paliwko do tych wózków (to na 100%, kolega miał okazję tankować wraz z Jurkiem, który fakturował zakupy na stacji benzynowej), a pewnie i naprawy wózków. I w ogóle – będziecie finansowali wygodne życie rodzinki O. oraz samego Jurka, który chce „walić z baśki” wrogów Bolka Wałęsy, gonić TV Republika, łazi na czworakach po stole szukając słoika z pieniędzmi, a swoją „apolityczność” udowadnia zapraszając na koncert zwany woodstokiem prezydenta Komorowskiego.
Roman Zieliński, fot. blox.pl, profeto.pl, wiadomosci.pl
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.