Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Nabrało się wielu

 W zasadzie nabraliśmy się wszyscy. Nabraliśmy się my, nabrało się lewactwo. Nawet dociekliwych politologów i swojego promotora zrobił w człona. Nie wspominając o moherowych naiwniakach.
Dwa lata temu Prezydentem Polski za naszym przyzwoleniem i ku naszej uciesze został sprzedawczyk.
Fajnie gadał. Jak patetycznie. Jakie struny poruszał w słuchających go. Biel i czerwień, bohaterscy Żołnierze Wyklęci, przywracajmy pamięć mordowanych przez sowiecką hołotę, pochylmy się nad kombatantami oraz nad tymi, których transformacja ustrojowa wypchnęła na społeczny margines… Czego to on nie naopowiadał… Mordę wycierał sobie bratem Kaczyńskiego by zapunktować u żyjącego brata…
A i o „uchodźcach” potrafił powiedzieć twardo, by się przypodobać statystycznej większości.
Niedługo minie 4 miesiące od momentu, w którym maska sprzedawczyka opadła. Co ciekawe, wielu już po fakcie jeszcze się łudziło, że zawetowanie ustaw o sądownictwie to szczwana zagrywka taktyczna mająca na celu uspokojenie nastrojów społecznych, gdy totalna opozycja wyprowadziła na ulice grupy oszołomów „broniących sądów”. Dopatrywano się genialnego posunięcia luzującego lemingów z ulic.
Minęły cztery miesiące i już mało kto ma klapki na oczach. Już niemal wszyscy widzą, że mamy do czynienia Bolkiem naszych czasów. Swoistym Lolkiem.
Lolek dogadywał się z Kukizem i Gowinem. Kukiz jest w rozsypce, Gowin ocenił siły i możliwości, następnie podkulił ogon i teraz składa hołdy wiernopoddańcze Kaczyńskiemu, wokół Lolka zrobiła się polityczna próżnia wypełniana sondażami. Gamoń nie wie, że jest tymi słupkami poparcia pompowany przez tych, którym wetem zrobił dobrze.
O tym, że w Polsce sądy z prawem mają wspólnego niewiele wiedzą ci, którzy z sądami mieli jakąkolwiek styczność. Można nie lubić PiS-u, ale żeby lubić obecne sądy, to trzeba mieć kasę i układy. Lolek nagle polubił postkomunistyczne sądy. Teraz doskonale wie, co spaprał, bo o tym że spaprał, już wiedzą wszyscy. Natomiast dlaczego spaprał, to na razie wie tylko on.
Słabą pociechą dla nas jest fakt, że przejrzeliśmy na oczy w lipcu, dokładnie w momencie zapowiedzi wetowania ustaw na Fanie ukazał się odpowiedni tekst. Niewielu nam uwierzyło.
Teraz o zdradze mówi elektorat moherowy, czyli twardy PiS-owski, jednak mówią też ludzie, którym daleko do partii Kaczyńskiego, ale którym do bandy złodziejskiej jest jeszcze dalej.
Pompowany sondażami Lolek liczy na drugą kadencję. Udaje „człowieka kompromisu” między innymi zapraszając na obchody 11 listopada reprezentanta interesu Niemiec, czyli Tuska. Może kubłem zimnej wody byłoby jakieś jego publiczne wystąpienie, na którym zamiast wyskandowanego swojego nazwiska Lolek usłyszy to, kim jeszcze po cichu go zwie ulica, czyli „zdrajca”, „zdrajca”.
I zostanie nim nawet wówczas, jeśli po przeliczeniu co mu się bardziej opłaca, wróci na utarte już ścieżki i podpisze jednak ustawy o sądownictwie oraz będzie grał lojalnego.
Roman Zieliński fot. przygody Baltazara Gąbki

Ceneo
							</section>