Po 3-2 z Lechią Gdańsk kamienie z serc pospadały chyba wszystkim.
Jaki Śląsk jest ten prawdziwy? Ten z pierwszej połowy, gdy zdominował rywala i prowadził 2-0, Czy ten z drugiej części gry, w której o mało nie doszło do katastrofy, bo nie dość, że w ciągu zaledwie kilku minut zrobiło się 2-2, to jeszcze obraz gry przepowiadał wygraną gości?
Na szczęście udało się odwrócić to co mogło być katastrofą. Zadecydowała głowa Celebana. Zresztą był to drugi celny strzał głową wrocławskiego obrońcy w tym meczu.
Dwa wnioski personalne po tym spotkaniu. Gdzie są ci (głównie pryszczaty Żelem), którzy zrobili wiele, by się pozbyć ze Śląska portugalskich bliźniaków? Na szczęście umiejętność oceniania piłkarzy szwankuje także w Lechii. Lewandowski w Śląsku pokazał, że nie nadaje się do gry. W Lechii chyba też nie pogra sobie. Miał dwie doskonałe okazje, żeby dobić Śląsk. Futbolowy zezik jednak mu na to nie pozwolił.
Mecz inaugurujący rozgrywki we Wrocławiu ściągnął sporo widzów na trybuny. Na szczęście udało się zwyciężyć, bo inaczej w kolejnych spotkaniach na wysokie frekwencje specjalnie liczyć by nie można. A już na pewno mecz z Termaliką, który zaplanowano na wtorek na godzinę 15:30 pod względem frekwencji będzie bił rekordy oglądalności.
Pod względem kibicowskim – doping wybitnie zgodowy, oprawa zgodowa, a po meczu zawodnicy obu drużyn wspólnie dziękowali publiczności. Wspólne, a w zasadzie wymieszane „przybijanie piątek” to rzadkość nawet na meczach określanych spotkaniami przyjaźni.
RZ, fot. slasknet.com
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.
</section>