Niewątpliwym sukcesem organizacyjnym okazały się mecze młodzieżowej kadry PZPN-u w turnieju młodzieżowych mistrzostw Europy. Zapełnić stadiony w Lublinie i Kielcach na meczach, które nikogo nie interesują jest wydarzeniem. I nie jest to napisane, naszym zwyczajem, ironicznie, z sarkazmem lub szyderczo.
Publika w Kielcach podczas meczu z Anglikami była nadspodziewanie żywiołowa. I niepoprawna politycznie, skandując co się powinno robić w Polsce z nielegalnymi imigrantami.
Sportowo wyszło kiepsko. Powiedzmy sobie szczerze, że polscy młodzieżowcy okazali się gorsi od całej trójki rywali i zakończyło się eurołomotem. Dlaczego? Najlepiej ujęto to w telewizyjnym komentarzu końcówki ostatniego pojedynku. Jeśli w Niemczech w klubie miał grać obcokrajowiec, to musiał być dwa razy lepszy od Niemca. A u nas? U nas ważne jest ile kasy wręczył prezesowi menadżer grajka. Nawet lepiej, jeśli jest zza granicy, bo nie zna języka polskiego, zatem mniej powie…
Oczywiście oglądanie występów młodych graczy przez fanów Śląska odbywało się pod kątem tego, co pokazywał Kuba Wrąbel. Bramkarz zebrał opinie różne, lecz chyba mecz ostatni, z Anglikami, udowodnił, że nie jest to atrapa bramkarza, jaką w sezonie opłacano w Śląsku w postaci Kamenara.
Roman Zieliński, AP, P-R, fot. Radio em Kielce
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl