Niewiele, choć i tak najwięcej na podobnych imprezach w Polsce, bo około 130 osób uczestniczyło we wrocławskim marszu upamiętniającym polskie ofiary jakie zgotowali na wschodnich terenach naszego kraju Ukraińcy w 1943 roku. Ale za to klimat demonstracji był taki, jaki kilka lat temu na swoich wrocławskich demonstracjach tworzył NOP. Hasła były nawet bardziej radykalne.
Marsz był wyjątkowo krótki, bo do przejścia było jakieś 300 metrów. Bardzo symboliczne miejsca stratu i zakończenia – spod pomnika ofiar Katynia pod pomnik ofiar band Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Chodzenia wiele nie było, było zatem sporo do wysłuchania. Najwięcej miał do powiedzenia Jacek Międlar, ale przynajmniej w części ktoś go musiał wyręczyć, bo Międlarowi siadły struny głosowe.
W swoim przemówieniu były ksiądz skoncentrował się na tym, jak do rzezi odnosił się kościół na Ukrainie. Jak tamtejsi księża namawiali Ukraińców do mordowania Polaków i święcili narzedzia zbrodni.
Na zupełnie inny aspekt kontaktów polsko – ukraińskich zwracał uwagę niżej podpisany. Otóż okazuje się, że program 500+, który w swoim założeniu miał promować dzietność wśród Polaków, finansuje również Ukraińców, którzy legalizują swój pobyt w naszym kraju. Za nasze pieniądze hodujemy w naszym kraju nie nasze dzieci, nie nasze zwyczaje, nie nasz język i nie nasze tradycje.
Jeszcze to nie jest jakiś poważny liczbowo problem, lecz trzeba przewidywać najgorsze scenariusze. Powinni to robić politycy, tymczasem to my musimy wskazywać miejsca, w których zaczyna się patologia.
Oprócz tego zwrócona została uwaga na fakt, że już co 20 osoba w Polsce to Ukrainiec, bo skoro w 38-milionowym narodzie przyjmujemy obecnie około 2 milionów Ukraińców, to zaczynamy mieć problem.Ten problem sami sobie sprowadzamy na głowy. A jak już „Ukry” się zalegalizują, to będą chcieli praw. Najpierw będą chcieli wejść do samorządów, później do Sejmu…
Polacy na Wołyniu czy w województwie stanisławowskim ginęli właśnie dlatego, że były mniejszości narodowe. Teraz sami sobie sprowadzamy dokładnie ten sam kłopot na głowę. Symbolem tego spodziewanego kłopotu jest zaparkowane niemal na stałe pod dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim auto na ukraińskich blachach. To „punkt oczekiwań” dla Ukraińców, którzy w tymże urzędzie ustawiają się w kolejce do legalizacji, gdzie codziennie przyjmowanych jest tylko 30 wniosków. A chętnych jest kilka razy tyle.
Spotkanie zakończyło się odśpiewaniem Hymnu i Roty. Trzeba przyznać, że podczas gdy leciał Mazurek Dąbrowskiego wszyscy policjanci okalający teren przyjęli postawę zasadniczą. Przy Rocie już tylko najbliżsi.
Roman Zieliński, MG, fot. tuwroclaw.pl
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.
</section>