Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Kryptolewak*

rebelianci org Przyglądam się dziennikarzom i publicystom sympatyzującym z prawą stroną sceny politycznej. I wielu z nich nie można odmówić jednego. Umiejętności moszczenia sobie gniazdek w sytuacji, jaka dla zwykłego śmiertelnika i 95% polityków jest nie do ogarnięcia. Bo zdarzy się po najbliższych lub po kolejnych wyborach.
Są tacy jak Leszek Żebrowski czy Tadeusz Płużański, Marcin Wolski czy Jan Pietrzak (lista jest dość długa), którzy są zadowoleni z „dobrej zmiany” i jednocześnie na nią wkurzeni, bo „dobra zmiana” daje za mało zmiany. Przemiany są według nich robione za wolno, niezbyt gruntownie, nie stawiane są bariery które uniemożliwią do powrotu tego co było, gdyby zdarzyła się jakaś niespodzianka.
Jednak część już się przeflancowuje. Ciekawy przypadek to Jadwiga Staniszkis. Jechała po PO jak po burej suce, a gdy się córcia zaangażowała w Nowoczesną, natychmiast wizja Polski według Platformy stała się według niej cacy. Ta wolta jest przynajmniej czytelna i zawiera się w słowie „córcia”.
Inny przypadek jest znamienny, choć mniej spektakularny. Okazało się, że jeszcze przed wyborami znana „prawicowa” blogerka, ukrywając się długo pod kryptonimem Kataryna, czyli Katarzyna Sadło została skaptowana przez poprzedni układ. Wyszło to na jaw już po tym, jak pół roku po wyborach zaczęła pluć na nowe władze.
Jak ją skaptowano? Normalnie, pieniędzmi. Dostała „dofinansowanie do projektu”. Śmieszy obrona Kataryny przez Rafała Ziemkiewicza, który mówił „przecież napiasła projekt, każdy mógł tak zrobić”, a parę miesięcy wcześniej sam udowadniał jak pieniądze na projekty były przez PO rozdawane wyłącznie swojakom.
Kataryna produkuje się na uboczu mediów głównego nurtu, Ziemkiewicz pali głupa w jej sprawie, sam tworzy Endecję, a wszystkich, którzy kombinują przy próbach zespolenia prawej strony sceny politycznej poza jego projektem pokazuje jako agentów. Ale przynajmniej chłop „ma gadane” i Platformy chyba szczerze nie lubi.
Jednak wśród dziennikarzy głównego obecnie nurtu jest osobnik, który ze swoimi kryptolewackim poglądami wpadł mi w oko kilkanaście miesięcy temu.
Tak już jest, że jak się wychwyci jakąś cechę, obojętnie, w człowieku, aucie, sposobie wymawiania czy krajobrazie, to się później patrzy na to coś właśnie poprzez tę cechę. Jakiś czas temu czytając artykuł Łukasza Warzechy na portalu wpolityce.pl musiałem to zrobić parę razy, bo mi się wydawało, że nie chwyciłem przekazu. Kombinowałem, że autor coś ukrył między wierszami.
Niczego nie znalazłem. Ale od tamtej pory się na gościa uczuliłem. Po czasie przyglądania się jemu wiem, że Warzecha to kryptolewak. Udaje „rozsądniaka”, by pod płaszczykiem obiektywizmu wtłaczać ludziom lewacki punkt widzenia.
Za jakiś czas, gdy wiatr polityki zawieje w inną stronę zobaczycie Warzechę w jakimś śmierdzącym TVN-ie lub innym szajsie, gdzie dla podbudowania własnej wiarygodności będzie „niezupełnie się zgadzał z tym, że narodowcy to sami faszyści”.
Roman Zieliński, fot, rebelia.org

* krypto – pierwszy człon wyrazów złożonych wskazujący na ich związek z tym, co niewidoczne.
Posiadanie ukrytych cech lub niejawny charakter czegoś.
Kryptolewak – osoba udająca, że z lewactwem nie ma nic wspólnego, choć jest zatwardziałym lewakiem.

Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.

21+