Chcąc zrobić rewolucję musisz zebrać ludzi. Aby chcieli iść z tobą, muszą mieć powód. Aby ryzykować kłopotami, często kłopotami poważnymi, muszą wyraźnie widzieć powód, dla którego mają ryzykować i mieć wizję korzyści, jakie chcą uzyskać.
Grzegorz Schetyna zwołuje ludzi by zrobić coś na wzór ukraińskiego majdanu w Warszawie. Ma w tym swój cel, to jasne. Boi się, że mu się partia rozsypie po tym, jak na jaw zaczną wychodzić kolejne afery, a tych jest bez liku i za każdą stoją politycy PO wyższego lub niższego szczebla.
Zatem dosyć szczerze zwołuje ludzi do tego, by protestowali przeciwko zmianom w polskim sądownictwie. Jakby nie wiedział, że zwykli ludzie obecnej kasty sądowniczej mają powyżej uszu. Komornik, który „w imię prawa” zaiwanił ciągnik sąsiadowi dłużnika był jednym z istotniejszych elementów wpływających na świadomość ludzi przed wyborami. To był jeden z powodów, dla którego PO przegrało wybory. A Schetyna chce bronić „nadzwyczajnej kasty ludzi” i wojnę o pozostawienie jednej z najbardziej skorumpowanej korporacji wciągnął na sztandary swojej „rewolucji”.
Tak się pogubił w swoich działaniach, że w przypływie szczerości przyznał iż działania z połowy grudnia ubiegłego roku to była próba zrobienia przewrotu politycznego. Na dodatek nagłaśnia „dewastację sądów”, gdy znakomita większość społeczeństwa chciałaby, żeby sędziowie dostali po zadach. I robi to w sytuacji, gdy się pod ręką ma coś, za czym ludzi jeszcze mogliby pójść. Podwyżki cen paliwa.
Najwidoczniej Grzesiowi podwyżka cen benzyny specjalnie nie przeszkadza. Natomiast to, że sędziowie już nie będą na telefon najwyraźniej go uwiera.
To, że Grześ się POgubił, to jest widoczne gołym okiem. Natomiast to, że stracił instynkt polityczny… widać chłop jest w POważnym stresie.
RZ, fot. YouTube, grzechy.platformy.org
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.
</section>