Jestem taksówkarzem. Niedawno przejrzałem na oczy i zmieniłem firmę dla której jeżdżę. Redaktor naczelny śmieje się, że jestem pracoholikiem, czego nie ukrywam, bo rachunki i kredyty same się nie zapłacą. Z racji tego, że często przebywam blisko Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych przy Czajkowskiego we Wrocławiu, to mam tam dość sporo wezwań.
Dostałem zlecenie na Czajkowskiego 124, jest to ostatni numer budynku mieszkalnego na tej ulicy. Imię klienta to jakiś Abdul, no ale trzeba zlecenie ogarnąć. Ciapaty wyszedł z…jednostki wojskowej. Okej kurs ogarnąłem, pokręciłem się po mieście, zjechałem na obiad i znowu zalogowałem się do pracy. Znowu zlecenie Czajkowskiego, tym razem jakiś Essam. Woziłem jeszcze Wazeeda, Salema, Waheda i innych obcych rasowo.
Zastanawiam się, dlaczego oni mieszkają w polskim (podobno) wojsku. Czy duduś (mowa o dutkiewiczu, celowo z małej litery bo nie cierpię typa) wszedł w jakieś konszachty z terrorystami? Nie zdziwiłbym się, bo podobno chce tutaj otworzyć jakąś uczelnię powiązaną z Georgiem Sorosem. Baumann, Soros, ciapaci. Kto następny? Wrocław – miasto spotkań? Osobiście wioząc tych osobników czuję się jakoś nieswojo. We własnym samochodzie, we własnym mieście, we własnym kraju. Czuję się nieswojo, bo są tutaj obcy, i nie mam na myśli wszelkiego rodzaju białych Ukraińców (jeżeli ktoś pomyśli, że jest tu wydźwięk rasistowski, to właśnie taki miałem zamiar), którzy potrafią przystosować się do naszej kultury i nawet uczciwie pracują w polskich firmach, a chodzi mi właśnie o mieszkańców Bliskiego Wschodu.
Nie wiem ilu ich jest, co oni tu robią, ale zastanawia mnie cały czas fakt dlaczego oni mieszkają na terenie WSOWL? Ostatnio kolega wiózł do tej jednostki żołnierza i zadał mu pytanie „co tam u was tylu tych ciapatych?”. Odpowiedź żołnierza była jednoznaczna – „też chciałbym wiedzieć”. Zbiło mnie to z tropu. Skoro nawet polscy żołnierze nie są wtajemniczeni w to, co dzieje się na ich terenie, to kto ma wiedzieć o co chodzi?
Mam nadzieję, że są to jacyś studenci, ale nie zdziwiłbym się, jakby byli to przybywający w pokoju, uciekający przed wojną miłośnicy kóz i ładunków wybuchowych. Na szczęście Polska to nie postępowa Europa i nie będziemy się bronić kredkami, manifestując swoją solidarność z ofiarami przemocy. Oczywiście mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do sytuacji, gdzie będziemy musieli się bronić, ale musimy być czujni, bo być może coś się święci za naszymi plecami.
G, rys. niepoprawni.pl
</section>