* Śląsk pokonał Wisłę Kraków 1-0! Jest co świętować. Drugie zwycięstwo we Wrocławiu w sezonie 2016/17, na dodatek wygrana właśnie z Wisłą. Od czerwca to rywal szczególny.
* Nie tylko samo zwycięstwo cieszy. Gra była również niezła, chociaż akurat nie w okresie, w którym Śląsk zdobył gola. Taki paradoks. Ponadto stadion nie robił wrażenia pustego. Na dodatek doszło przeświadczenie, że nie jest najgorzej jeśli chodzi o postawę na boisku i… teraz widać blask w tunelu. Tym fajniej, że światło odbite od Białej Gwiazdy. Po porostu można się upić ze szczęścia.
* Wiele się działo wokół tego meczu. Cztery szturmy na bramki wokół stadionu zakończone bijatyką z ochroniarzami. Jeden wołał „policja, policja ratunku” co wywołało oprócz zdumienia – salwy śmiechu.
Do tego mogło dojść do małego co – nieco z kibicami gości jeszcze przed meczem. Fani Ruchu wbiegli schodkami z parkingu na poziom 0. Szarpanina była blisko…
* Coś działo się w 18 minucie meczu pomiędzy sektorem gości i „D”. Bluzgi wiślaków na Śląsk sprowokowały towarzystwo z sektora D na tyle, że postanowili podejść pod sektor gości. Krakusy zawisły na płocie, ale tylko jeden postanowił przeskoczyć przez płot. Po krótkiej wymianie słów wjeżdżają „żółwie” i gość zawija się do klatki. W drugiej połowie z sektora C jeden odważny chłop ze Śląska podbija pod sektor gości dążąc do konfrontacji. Zawijają go „żółwie” lecz po chwili w zamieszanie włączają się pozostali fani z tego sektora i gość odbity. Za kilka minut robi drugie podejście, ale tym razem ochrona już zawija go na dobre.
* Fani gości pojawili się we Wrocławiu w sile 400. Mieli nadzieję na więcej, dużo więcej, lecz zapisy nie szły po ich myśli i rozmowy o pociągu specjalnym trzeba było odłożyć na inną okazję. Część z tych, którzy przybyli niezbyt interesowali się wejściem na stadion, zatem pojawili się bardzo późno. Zdjęcie obok – z 30 minuty spotkania.
Na sektorze gości pojawiły się dwie flagi: „PF” oraz „Wisła Sharks”. Przy czym ta druga nie zmieściła się w całości, zatem pokazano tylko to, na czym jej opiekunom zależy, czyli samo „sharks”. PS. Czytelnicy dostrzegli jeszcze jedną, wiszącą na bocznym płocie flagę „Skawina”.
* Frekwencja ostatecznie nie była z tych katastrofalnych. Wyszło oficjalne info, że 9 600 widzów. Nieco chyba zawyżone, ale nawet jeśli, to niewiele. Fotka – wyżej.
Na sektorze Śląska sporo zgód w sensownych liczbach. Konkretów nie będzie, przynajmniej na razie, bo towarzystwo jest sobie we Wrocławiu i się bawi, a ewentualnym rywalom naszych ziomków nie będziemy ułatwiać rozkminy.
Wrocław odwiedziła także delegacja Ferencvarosu. Mimo, że podczas tego łykendu mają mecz, na który wyjątkowo się udają w Zalaegerszag (na Węgrzech trwa strajk kiboli związany z wprowadzaniem ograniczeń dla kiboli na meczach).
Odnotowano również obserwatorów z Drezna i Chemnitz. Tych ostatnich przed meczem zaczęto poszukiwać, bo jeden z obserwatorów przyuważył ich spore zainteresowanie grafami Śląska…
* Fanatycy z Lublina postanowili dotrzeć na stadion pociągiem i podjechali z Głównego na Wrocław Stadion kolejką. Przy okazji zrobiło to paru fanów Śląska, czym zrobili sobie frajdę pod tytułem „no to mamy zaliczony wyjazd”.
„Nie wiedziałem, że po Wrocławiu można się przemieszczać koleją” – stwierdził jeden z podróżnych.
* Kibicowsko – rewelacji na tym meczu nie było. Śląsk z machajkami. Po raz pierwszy poleciały bluzgi na Wisłę. To jest, niestety nasza porażka, bo w ten sposób potwierdziliśmy, że ci, których teraz nie lubimy to też jest Wisła. Po dwóch bluzgach trzeci był znacznie celniejszy, dotyczył delfina co żydowi coś wypina.
Sektor Oporowska wreszcie wyglądał dość sensownie jeśli chodzi o frekwencję.
Sektor gości trochę pośpiewał w drugiej części pierwszej połowy (w tym bluzgi). Resztę meczu oglądano stamtąd w milczeniu.
Na sektorze „D” zawisł transparent upamiętniający rocznicą śmierci śp. Gomuły.
* Sportowo – na odpowiedzialność redaktora „G” – Riera miał momenty dobrej gry. Biliński udowadnia, że ma problem. W I połowie lepsze wrażenie robił Śląsk. Po przerwie wyglądało to coraz gorzej, lecz jak już zostało wspomniane, gdy wydawało się, że jest tragicznie Śląsk zdobył bramkę i losy meczu się odwróciły. Wisła wyraźnie została wybita z rytmu i zamiast kotła pod bramką Śląska, więcej mogło się zdarzyć po drugiej stronie boiska.
RZ, G, BWZ, AP, B, GK, F-M