Piast Gliwice – Śląsk 1-1. Zmieniając nieco pytanie zadane po meczu z Lechią: który Śląsk jest tym faktycznym Śląskiem? Ten z minut 8 – 28 czy z całej reszty meczu?
Przed wspomniane 20 minut wydawało się, że jest dobrze. Niestety, ale poza tym, to na tle ostatniej drużyny w tabeli Śląsk wyglądał źle. A momentami kompromitująco.
Plusy – mimo wszystko Wrąbel, który choć przy bramce delikatnie zawalił, to jednak przynajmniej dwa razy uratował nas przed stratą bramki, a przy karnym tak się rozrósł w oczach Wasiliewa, że ten nie trafił w bramkę. Inny plus to stałe fragmenty gry. Robią zamieszanie pod bramką przeciwnika. Występ Łuczaka też trzeba zaliczyć na plus.
Minusów za to mamy cały wachlarz. Robak – trzeci mecz, trzecia żółta kartka. Niezłą średnią ma. Augusto to zeszłoroczny dramat. Zgranie obrony – dramat. Liczba strzałów – okręgówka. Druga połowa – katastrofa wizualna i statystyczna. Widać chyba również, co będzie nasze piętą achillesową. Mecze na wyjazdach.
Remis w Gliwicach statystycznie nie jest zły. Z tego co widzieliśmy, to nawet powinniśmy być szczęśliwi, bo rzut karny przeciwko Śląskowi to ostatni raz nie został wykorzystany dość dawno. A tym razem się udało.
Mecz na niemal pustym stadionie w Gliwicach oglądało 14 fanów Śląska z KKN-u z jedną flagą.
RZ, AP, M-F, fot. wroclawianie.info – kibice Piasta we Wrocławiu w 2015 roku. Teraz u siebie wyglądali znacznie mniej przekonująco.
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.