Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Historia kibicowania

 Witajcie, inspiracją do napisania poniższego tekstu, od dłuższego czasu jest nie kto inny jak Czytelnicy strony Fan Śląsk. chodzi o odniesienie się do komentarzy z artykułu „Palec w górze”.
Zdążyłem wywnioskować, iż przedział wiekowy Czytelników strony jest spory. Jedni przeżyli na stadionach lata 80-te, czas walki z „czerwoną zarazą”, pacyfikacje protestujących w polskich miastach, inni z kolei uważają, że to lata 90-te były na stadionach prawdziwym „dzikim zachodem” i „złotą erą” polskiej sceny kibicowskiej, a jeszcze inni żyją w przekonaniu, że te najlepsze lata były po roku 2000. Wszystko to sprowadza się do jednego, ile głów tyle zdań i spojrzeń na poszczególne sytuacje i ich ocenę, a to z kolei doprowadza do kolejnego wniosku, a mianowicie „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” i tu się zaczyna…
Każdy z nas, Czytelników, wychowywał się w innym „klimacie i środowisku”, cokolwiek by to nie znaczyło sprowadza się do jednego, a mianowicie to te dane „klimaty” pozwoliły mu na zachowanie trzeźwego spojrzenia na obecne czasy. Większość z nas, Czytelników strony Fan Śląsk, przebywała wśród kibiców, z Waszego podwórka zazwyczaj kibiców Śląska Wrocław, z mojego kibiców Śląska, Zagłębia Lubin, ŁKS-u Łódź, czy z Lublina. Różnice ogromne, a jednak nie do końca.
Większość z Was zaraz uderzy się w głowę i pomyśli „facet zwariował”, a jednak nie, ta scena kibicowska, w większości i niezależnie gdzie, sprowadzała się do jednego, a konkretnie do budowania wartości patriotycznych, a więc takich, które w dzisiejszym świecie w zastraszającym tempie zanikają wśród młodzieży.
Kolejne reformy edukacji doprowadziły wśród młodzieży wręcz do „patologicznego” postrzegania świata, chociażby takiego jak „nie widzę nic złego w tym, iż na koszulkach reprezentacji Polski, nie będzie Orzełka”. Niby nic złego, ale jednak, to już przerobione pokolenie, które traci poczucie przynależności narodowej, a to z kolei może rodzić obawy o przyszłość funkcjonowania pewnych mechanizmów państwowych i szeroko idącej akceptacji pedałolubnych, bo skoro ktoś nie widzi nic złego w braku najważniejszych symboli państwowych to tym bardziej nic złego nie będzie widział w „smotruchach”, bądź też w grzebaniu w „kakaowym oku” swojego kolegi.
Podsumowując, niezależnie gdzie i niezależnie jakie barwy reprezentujemy, a co najważniejsze, niezależnie z kim się utożsamiamy na scenie kibicowskiej, ważne jest to jakie wartości reprezentujemy sobą i co przekazujemy swoją osobą, a pamiętajmy, że to za 20-ścia, może 30-ści lat zostanie powielone w środowiskach, w których to będą przebywały osoby, którym przekazywaliśmy swoje wartości. Historia kibicowania, oczywiście z punktu widzenia polskiej sceny kibicowskiej, nierozłącznie wiąże się z przekazywaniem pewnych wartości, których nigdzie indziej nie doświadczymy i nie ważne czy to będzie Wrocław, Lubin, Łódź, Lublin, Chełm. Nie miasto i nie Klub utożsamia się z pewnymi grupami społecznymi bądź też jednostki, a kto inny jak nie Wy we Wrocławiu o tym wiecie, a to te dane grupy bądź też jednostki utożsamiają się z nimi tylko i wtedy gdy zostaną zachowane pewne zasady, których w innych „klimatach” nie będą mogły doświadczyć.
Z kibicowskimi pozdrowieniami kibic ŁKS-u Łódź z Lubina

Złośliwy komentarz redaktora naczelnego
Miło nam, że Fan staje się platformą (tfu, jakie wstrętne skojarzenie) opinii ludzi nie tylko spod znaku Śląska Wrocław. Tu pojawiają się głosy ludzi z zaprzyjaźnionych klubów, oraz tych, którym nieobce są idee patriotyczne. A ostatnio także – jak w tym przypadku – osoby niekoniecznie lubiące kibicowski Wrocław.
Chciałem nieśmiało zauważyć, że mamy także Czytelników wśród takich, którzy za swoje najlepsze lata uważają 70-te ubiegłego wieku.
I jedno mnie zastanawia bardzo. Ok, rozumiem, mieszkasz w Lubinie, kibicujesz ŁKS-owi, napotykasz sympatyków Śląska… ale co ma z tym wspólnego Lublin i Chełm?

Zdjęcie do artykułu autorstwa AFP Belga Files pochodzi z rozegranego w Brukseli na nieistniejącym już stadionie Heysel meczu finałowego Pucharu Europy Juventus Turyn – Liverpool w maju 1985 roku. W zamieszkach jakie miały miejsce podczas tamtego spotkania zginęło 39 osób. To spotkanie wpłynęło na zmiany w postępowaniu wobec kibiców w całej Europie, zmieniło również widzenie świata przez samych kibiców. Stąd m. in. niezrozumiały dla młodych pokoleń podtytuł książki „Pamiętnik kibica” – „ludzie z piętnem Heysel”, który stygmatyzował kiboli lat 80-tych i 90-tych.

Ceneo
21+