Po tygodniu nie ma najmniejszej wątpliwości. Jest dowód na to, że banda złodziei już nigdy nie powróci do władzy w Polsce, chyba, że ta się rozpadnie.
Skąd ta pewność?
Ano jest.
Tydzień temu PO przygotowała wielką konferencję programową, na której Schetyna wykładał kierunki prowadzenia polityki na najbliższe lata. Trochę uwagi mediów te wypociny TW Radka przyciągnęły, jednak, powiedzmy sobie szczerze, niezbyt wiele. Schetyna obwiniał za to cały świat, doszedł do wniosku, że Kaczyński wymyślił niestworzone rzeczy, by „przykryć” wielkie wydarzenie jakim w jego oczach była platformerska nasiadówka.
Tymczasem prawda dla miłośników Grzegorza „zniszczę cię” Schetyny jest okrutna. Niewiele osób jest zainteresowanych tym, co Grzegorz ma do powiedzenia.
Grześ się martwi, a tak naprawdę powinien się cieszyć, że go nie słuchają, a jeśli już słuchają, to mają jego zapowiedzi gdzieś. Bo tak naprawdę to wypociny Grzegorza stanowią zapowiedź zdrady stanu i gdyby wziąć jego słowa na poważnie, to należałoby go pojmać za zdradę Polski, osadzić i stracić.
Tak jest, stracić. Przez powieszenie. I to centralnie na rynku. Tak robiono ze zdrajcami przed laty. Niektórych wcześniej obdzierano ze skóry.
Cóż takiego powiedział Grześ na konwencji, co kwalifikowałoby go na szubienicę?
Grześ zaplanował likwidację stanowiska wojewodów, czyli przedstawicieli polskiego rządu. Ich kompetencje mieliby przejąć samorządowi marszałkowie wojewódzcy.
Niby drobiazg, lecz cofnijmy się o kilka lat w czasie i przeczytajmy fragment tekstu profesora Tadeusza Marczaka, osoby doskonale zorientowanej w polityce Niemiec:
„Mamy do czynienia z głęboko przemyślaną i konsekwentnie realizowaną akcją niemiecką, której celem jest dekompozycja narodów europejskich (…) poprzez wykorzystanie i sztuczne wyolbrzymianie różnic regionalnych i odmienności gwar i dialektów, którym na siłę i w sposób sztuczny chce się nadać charakter różnic narodowych
„Naród śląski” i „język śląski” są dobrą ilustracją kierunku tych działań. Podobnego zdania jest dwójka autorów niemieckich Walter von Goldendach i Hans-Ruediger Minow stwierdzających, że istotą polityki Niemiec od czasów Bismarcka jest etniczna parcelacja Europy.Jak ma wyglądać Europa według tych planów? W 2002 roku ukazała się pod auspicjami Parlamentu Europejskiego firmowana przez „Demokratische Partei der Voelker Europas” mapa, która ma ilustrować kierunek zmian. Według tej mapy Wielka Brytania zostanie podzielona na cztery jednostki „plemienne”: Anglię, Szkocję, Walię i Kornwalię. Silnej redukcji terytorialnej ulegnie Francja. Pozbawiona Bretanii i Korsyki utraci także dostęp do Morza Śródziemnego, gdyż powstanie tam twór o nazwie Okcytania. Podobnie z terytorium Hiszpanii wyodrębniony będzie Kraj Basków, a także Galicia i Katalonia.
Jedynie Niemcy nie ulegną jakimkolwiek przekształceniom terytorialnym, a nawet więcej, ich obszar wzrośnie poprzez włączenie doń Szwajcarii i Austrii. Cel więc jest jasny: zapewnienie Niemcom dominacji nad etnicznie rozparcelowaną Europą.
Wspomniana mapa nie ilustrowała przekształceń terytorialnych Polski. Ale już w 1991 roku poseł do Bundestagu Hartmut Koschyk ogłosił: ,,Dyskusja nad regionalizacją Polski według niemieckiego wzoru właśnie się toczy”. W pierwszym etapie miała ona objąć Śląsk, a następnie inne regiony naszego kraju.”
Plan Grzesia Schetyny doskonale wpisuje się kierunki polityczne opisane powyżej.
Niestety, polscy publicyści nie zauważają zbieżności kierunków długofalowej polityki Niemiec i planów Platformy Obywatelskiej. Od konwencji minął tydzień, a nikt z mediów głównego nurtu nie podjął tematu, choć dla politologów jest on wręcz oczywisty.
Zatem trzeba to zrobić na niszowym portalu FanŚląsk.
Aha, jeszcze jedno. Swoim „programem” Grześ pokazał, skąd będzie czerpał środki na jego realizację.
I teraz sobie odpowiedzcie sami. Czy Grześ powinien zawisnąć?
Roman Zieliński, fot. „Wieszanie zdrajców” aut. Jean Pierre Norblin de la Gourdaine, grzechy.platformy.org,
</section>