We wtorek 2 maja zadecyduje się o co gra nasza liga. Przynajmniej jej górna połówka. Otóż dojdzie do finału Pucharu Polski w którym faworyzowana Amica zmierzy się z Arką.
Jeśli wygra Arka, wówczas to ona wystąpi w eliminacjach do Ligi Europejskiej – to jasne. Natomiast jeśli wygra Amica, też jasne będzie niemal wszystko.
Dopóki obowiązywał przepis, że w przypadku zdobycia przez jakąś drużynę dubletu w pucharach europejskich występuje finalista PP, wszystko było bardziej płynne.
Ten przepis przestał obowiązywać niedawno. To był spadek po wchłoniętym przez Ligę Europejską – Pucharu Zdobywców Pucharów. Wtedy miało to sens. Nie grał w PZP zdobywca pucharu, gdyż grał w bardziej prestiżowym Pucharze Mistrzów, zatem był on zastępowany przez finalistę.
Gdy Puchar Zdobywców Pucharów przestał istnieć, forowanie finalisty przestało mieć swój sens. I teraz jeśli drużyna zdobędzie dublet, wtedy to dodatkowe miejsce w Lidze Europejskiej zajmuje kolejna drużyna w tabeli.
Przekładając to na nasze obecne realia: jeśli Amica wygra w finałowej potyczce, wówczas mistrz Polski zagra eliminacjach do Ligi Mistrzów, natomiast w LE wystąpią zespoły, które ostatecznie wylądują na miejscach 2-4.
Teraz spojrzenie na tabelę i pierwsze wnioski:
W grupie „lepszych” są cztery zespoły walczące o tytuł mistrzowski, przy czym żadna kombinacja nie zdziwi. Aktualnie czwarta Lechia równie dobrze może zdobyć tytuł jak i prowadząca dziś Jagiellonia.
Jest jeden klub, Wisła Kraków, który wyraża chęć dołączenia do stawki walczących o puchary, choć szansy na mistrzostwo nie ma żadnych, i trzy zespoły, dla których sezon już się skończył. Pogoń, Termalika i Korona. Czyli jeśli w PP zwycięży Amica, wówczas kwestia „kto zagra w pucharach w sezonie 2017/18” w zasadzie byłaby niemal rozstrzygnięta, a jedyną niewiadomą byłoby czy Wisła jest w stanie nawiązać walkę o 4. miejsce.
RZ, fot. Artur Jarząbek – zdjęcie z ubiegłorocznego finału Pucharu Polski.
</section>