Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Dyktatura demokracji

rys. facebook Śmieszy euforia lewicy po wyborach w Holandii. Co prawda antyunijna i antyimigrancka partia zanotowała porażkę, gdyż liczyła nawet na zwycięstwo, a muszą się zadowolić zaledwie drugim miejscem, jednak partia zwycięska wygrała tylko dlatego, że w ostatniej chwili włączyła bardzo silny, antyimigrancki przekaz. Na miejscu lewaków holenderskich oraz wszystkich innych raczej trzeba być zrozpaczonym, gdyż widać gołym okiem, że nastroje społeczne w lewackim do bólu społeczeństwie skręcają w prawą stronę. A oni są szczęśliwi, że nie skręcają tak bardzo, jak się tego obawiali.
Też można.
Zmiana jednego słowa
Pokolenie +40 jeszcze pamięta, jak karmiono naród hasłem „socjalizm”. Co prawda nie było „socjalizm albo śmierć”, lecz wtłaczano do głów, że nie ma najmniejszej szansy odwrotu od socjalizmu. Wszystko musiało być socjalistyczne. Związki zawodowe, stosunki własnościowe środków produkcji, wychowanie młodzieży, media, wojsko…po prostu wszystko. Socjalistyczny ustrój państwa był dogmatem. Oczywiście socjalizm miał swoje granice. Przestawał obowiązywać w Niemczech Zachodnich, Austrii, Szwecji. Dalej była już „demokracja”.
Obecnie hasło „socjalizm” przestał być słowem – wytrychem, na jego miejsce przywędrowała owa „demokracja”. Tak jak poprzednio socjalizm, tak teraz „demokracja” jest wpisana w konstytucje, wyciągana na sztandary, mami się nią naiwniaków, stanowi klucz – wytrych we wszelkiej maści debatach publicznych.
Każdy, kto interesuje się tematem i ma choć trochę zdrowego rozsądku, widzi, że demokracja właśnie zaczęła przekraczać brzegowe warunki normalności. W Polsce opozycja wyciera sobie nią mordy, krzycząc o jej likwidacji i robi to na publicznych wiecach. Teraz w demokratycznym Sejmie korzysta z praw demokracji zgłaszając votum nieufności do rządu.
To, że demokracja w rozumieniu tego, z czym mieliśmy do czynienia w połowie XX wieku w krajach, w których obowiązywała, pada, widać gołym okiem. W demokratycznej Holandii legalnie zakazuje się tureckich manifestacji. Prorodzinna większość we Francji może sobie wylegać na ulice w setkach tysięcy, i tak pedalskie małżeństwa są legalizowane. Za to mniejszość muzułmańska legalnie wychodzi na ulice blokując je w czasie modłów w meczecie. I gdzieś ma to, że tamowanie ruchu nie podoba się większości, która wcale nie ma zamiaru kłaniać się Mahometowi.
Różne wynaturzenia spowodowały, że głos większości jest mniej istotny, niż głos jakiejś mniejszości, wystarczy tylko, że ta mniejszość jest w miarę zorganizowana i krzykliwa. Obyczajowa (głównie pedalska), wyznaniowa (głównie muzułmańska), etniczna (głównie żydowska, ale nie tylko – Baskowie i Katalończycy w Hiszpanii, Szkoci we Wielkiej Brytanii, w Polsce problemem jest mniejszość niemiecka, a niedługo będzie ukraińska), społeczna (we Francji – rolnicy, ostatnio w dużych miastach w Polsce zaczynają być nimi kolarze). Można tak długo jeszcze wyliczać.
Jeśli nie postawimy tamy idiotyzmom wszczepianych nam pod płaszczykiem „demokracji”, to nasze dzieci i wnuki w Polsce, o ile ta jeszcze będzie istnieć, będą miały problemy z wielopłciowością, zamurzynieniem i zaarabieniem, odrywaniem od wartości chrześcijańskich, wynaradawianiem. Rezultaty wyborów na Węgrzech, w USA, lewackiej Holandii, wyraźny skręt polityki imigracyjnej Niemiec – to wszystko daje nadzieję, że świat jaki znamy jeszcze się nie kończy.
Jednak nie ma szansy na powrót do normalności, jeśli będzie obowiązywał dyktat „demokracji”.
degrelle

Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.

Ceneo
							</section>