Po meczu kadry w Danii nasz kolega, Grzesiek „Śledź”, fan Lechii Gdańsk został bestialsko pobity przez miejscową milicję i „w nagrodę” wylądował w kopenhaskim areszcie. Zdarzenie miało miejsce 1 września.
Dopiero teraz Grzesiek wyszedł na drugą stronę krat i choć wciąż nie dojechał do Polski, jedną z pierwszych rzeczy jaką zrobił to jest podziękowanie tym wszystkim, którzy zaangażowali się w tym, by mu pomóc. W tym również kibicom Śląska Wrocław.
Grzesiek opowiedział mnóstwo historii, które same w sobie stanowią materiał do telewizyjnych programów śledczych. Okazało się, że już po meczu zatrzymano Polkę z Białegostoku. Próbowała nie pozwolić duńskiemu milicjantowi okładać swojego chłopaka. Dziewczyna niedawno opuściła duński areszt. Podobnych przypadków było więcej. Co ciekawe, na sprawie wyszło, że milicjanci na dzień przed meczem dostali formalny rozkaz nie wpuszczania Polaków na sektory inne, niż „dla gości”, nawet jeśli mieli bilety.
Grzesiek jeszcze przynajmniej raz będzie się musiał pofatygować do Kopenhagi, bo ostateczny werdykt jeszcze nie zapadł. Ale jego adwokat wykazał, że w innych sprawach o znacznie poważniejsze naruszenie prawa, duńskie sądy skazywały jakichś Somalijczyków na 40 dni więzienia, a Polak w areszcie przesiedział już 53 dni.
Jeszcze jest „na świeżo”, bo dopiero co „Śledź” opuścił pomieszczenie za kratami, lecz już myśli nad pozwem zbiorowym wobec duńskich służb. Mimo tego, że wobec paru z funkcjonariuszy toczy się wewnętrzne śledztwo.
RZ, fot. lindekin.com
Aktualnie na fejsbuku jesteśmy zbanowani, zatem przez ten portal na bieżąco strony obserwować nie można.