* Mecz bez kibiców gości traci na atrakcyjności. Ale pusty sektor X nie jest jedynym powodem dla którego stadion na Pilczycach podczas spotkania z Zagłębiem Lubin, mówiąc oględnie, nie należał do wypełnionych po brzegi.
Choć termin (niedziela) był optymalny.
* Doliczono się 10 tysięcy widzów.
* Sektor gości był opatrzony transparentem „Piłka nożna dla kibiców”.
* Pusty sektor gości nie przeszkodził w częstym bluzganiu na Zagłębie.
* Cieszy wygrana Śląska. Cieszy podwójnie, bo z uwagi na sytuację kadrową nikt rozsądny przed meczem na wygraną WKS-u nie postawiłby poważnych pieniędzy. A nawet potrójnie cieszy, bo wygrane wyszarpane w doliczonym czasie gry smakują specyficznie.
* Jedynego gola w meczu Śląsk zdobył przy dużym współudziale gracza, o którym nic nie wiadomo. Jakiś posiadający polskie obywatelstwo młody, wysoki Francuz, który formalnie zawodnikiem pierwszej drużyny stał się zaledwie trzy dni wcześniej. A na boisku pojawił się jakieś cztery minuty przed decydującą akcją.
* Cały mecz zagrał inny młodzieżowiec, Konrad Poprawa. Na pewno nie odstawał od reszty drużyny. Jako zmiennik wszedł Łyszczarz, kolejny młodzieżowiec.
* Pierwszy raz w lidze między słupkami Śląska zagrał Słowik. Nie można było postawić na niego wcześniej? No i Wrąbel teraz będzie miał problem. Z powrotem do pierwszego składu.
* Urban znów nie wykorzystał trzech zmian. W tym przypadku, gdy na ławce rezerwowych miał oprócz Łyszczarza i Pałaszewskiego samych zawodników, którzy jeszcze nie zagrali w oficjalnym meczu pierwszej drużyny – jest usprawiedliwiony.
Wrąbla nie bierzemy pod uwagę, nie jest graczem z pola. A Łyszczarz i Pałaszewski łącznie mają zaliczonych około 10 spotkań (Łyszczarz z 7, Pałaszewski ze 3).
* Mistrzem asyst w tym pojedynku mógł zostać Sito Riera. Najpierw fajnie dośrodkował do Piecha, który strzelał z główki, a później idealnie obsłużył zawodnika Zagłębia, którego strzał o centymetry minął spojenie bramki Śląska.
* Po raz drugi na stadionie na Pilczycach zaprezentowano podwieszaną oprawę. Po raz pierwszy podwieszana oprawa miała miejsce także podczas meczu z Zagłębiem Lubin. W kwietniu 2014.
* Oprócz oprawy miało miejsce racowisko. Fajnie się zbiegło z bramką dla Śląska.
* Ale się odwróciło! Śląsk w meczu z Zagłębiem we Wrocławiu wygrał zdobywając gola w doliczonym czasie gry będąc w fatalnej sytuacji personalnej. W pierwszym spotkaniu obu zespołów obecnego sezonu, w Lubinie, też bez kibiców gości, miejscowi zdobyli bramkę na 1-0 również w doliczonym czasie gry. Z punktu widzenia Śląska tamta porażka była dotkliwa, gdyż całą drugą połowę Śląsk grał w przewadze.
* W przerwie w szatniach musiały się dziać jakieś cudy. Do przerwy Śląsk nie istniał. Zero celnych strzałów na bramkę rywala, zero rzutów rożnych, jedna niecelna główka Piecha, która mogła być groźna… Po przerwie lubinianie chyba wyszli na murawę zbyt pewni siebie. A tu zonk…
* Cieszymy się z wygranej, lecz poziom spotkania był, jak by to ująć… niezadowalający. Ale zwycięzców się nie sądzi, zatem cieszmy się z kompletu punktów.
* Śląsk wygrywając z Zagłębiem dołożył sobie trochę czasu na możliwość wejścia do pierwszej ósemki. Bez tych punktów kreślenie takich planów byłoby naginaniem rzeczywistości do marzeń.
RZ, AP, KP, M-P, fot. AR, NI-FO
</section>