Stara to prawda, że aby kłamać, to trzeba mieć fantastyczną pamięć. Tak, by nie zapomnieć, co się wcześniej nałgało.
A dużo gadającym, zwłaszcza w luźnej atmosferze, czasem wymsknie się coś, czego powiedzieć się nie chcieli. No i zdarzyło się coś, co i tak wszyscy wiedzą, lecz do tej pory nie było żelaznych dowodów. Sprawa jest poważna, wręcz zahaczająca o zdradę.
O tym, że Platforma Obywatelska powstała za niemieckie pieniądze jest wiadome od 2004 roku, czyli od czasu publikacji „Między nami, liberałami” Pawła Piskorowskiego, kiedyś prominentnego działacza PO, byłego prezydenta Warszawy. Piskorski zaczął zagrażać Tuskowi, więc Tusk go wyrzucił z partii, W rewanżu Piskorski mając dużą wiedzę o wewnętrznych wałkach w PO postanowił dowalić (już) wrogowi i przy okazji zarobić na publikacji. Książka wywołała skandal, ale Tuskowi przy pomocy sprzyjających mu mediów (dziwnym trafem w dużej mierze – niemieckich) udało się aferę zatuszować.
Teraz w syf Niemaszki wdepnęli sami.
Piastująca urząd Ministra Obrony Narodowej Niemiec Ursula von der Leyen stwierdziła, że „trzeba popierać zdrowy, demokratyczny opór młodego pokolenia”. Oczywiście w Polsce.
Oczywiście nie bezinteresownie. Na łamach Fana wielokrotnie pokazywaliśmy jak bardzo „nasza” poprzednia władza pielęgnowała niemiecki interes gospodarczy. Jak hołubiła niemieckie instytucje, niemiecką pamięć na Ziemiach Odzyskanych.
Tak dbających o interesy Niemców jak tych z PO to Szwaby nie znajdą nigdzie.
Ponadto taniej wyjdzie Niemcom zorganizować majdan w Polsce niż wypłacić reparacje wojenne… im nie jest potrzebna silna Polska. Więcej, im silna Polska przeszkadza. Także w dogadywaniu się z Ruskimi. W handlu z Chinami. Poprzez organizowanie Trójmorza przez państwa Europy Środkowowschodniej.
Niemcy będą wspierać totalną opozycję, co niechcący powiedziała babeczka na urzędzie szefowej Wehrmachtu. O przepraszam, Bundeswehry.
Roman Zieliński, fot. kadr z filmu „Dyktator”, amerykańskiej propagandówki z 1940 roku z Charlie Chaplinem w roli głównej.
</section>