Jagiellonia Białystok – Śląsk 4-1
Mecz w Białymstoku był pierwszym wyjazdem od niemal dokładnie trzech miesięcy. Ostatni miał miejsce 9 grudnia ubiegłego roku. Na mecze w Płocku i w Chorzowie nałożono na nas zakazy wyjazdowe, zatem tam pojawiły się wyłącznie osoby niepełnosprawne z KKN-u.
Spotkanie w Białymstoku było ostatnią próbą podjęcia walki o pierwszą ósemkę. Każdy zdawał sobie sprawę, że nie będzie to próba łatwa. Ale kibic zawsze żyje nadzieją, nawet w chwilach beznadziejnych.
Przygotowania
Postanowiono przemieszczać się pociągiem specjalnym. Cena w porównaniu z innymi, alternatywnymi środkami przemieszczania się była niewygórowana, co spowodowało, że zainteresowanie było spore. Jednak z uwagi na to, że znakomita większość zdecydowała się jechać niemal w ostatniej chwili, warunki przejazdu były nienadzwyczajne.
Jazda
Start był bardzo dynamiczny. Przynajmniej jeśli chodzi o liczbę petard na wrocławskim dworcu. Pewnie stąd się wzięło niewielkie opóźnienie na wyjeździe.
Ale później pociąg zasuwał, co spowodowało, że na miejsce dotarł zgodnie z
wyznaczonym dla niego rozkładem. Stosunkowo sprawnie było także przesiadanie do autobusów. Może dlatego, że było ich tylko trzy. Jazda już taka sprawna nie była. Jeden z wózków się zepsuł, zatem część zniecierpliwionego bractwa sobie poszła, przy okazji odwiedzając sklep, później trzeba było czekać na sklepowych zakupowiczów, bo było trochę kłopotów z rozliczeniem. Ostatecznie autobus, który się zepsuł, jakoś się dotelepał.
Mecz na boisku
Dramatem powiało od pierwszego gwizdka. Jagiellonia tak przycisnęła, że Śląskowi trudno było przejść linię środkową boiska, a pierwsze minimalne zagrożenie pod bramką Kelemena udało się stworzyć dopiero po rozegraniu aż 10 minut spotkania!
Później jednak wydawało się, że chwyciliśmy Pana Boga za pięty, bo nie tylko udało się strzelić bramkę, zresztą po fajnej akcji, ale na dodatek stworzono dwie sytuacje w których miejscowi mogli mówić o niesamowitym szczęściu,Niestety, to był koniec gry Śląska. Potem grała już tylko Jagiellonia. Nie dość, że była zespołem wyraźnie lepszym, to jeszcze dostała bonus w postaci dodatkowego gracza, dla niepoznaki odzianego w mundurek arbitra. Ale do tego powinniśmy się już przyzwyczaić, gdyż Tomasz Musiał od lat udowadnia, że Śląsk nie jest jego ulubioną drużyną i każda informacja o tym, że właśnie on będzie arbitrem spotkania WKS-u powinna być jednocześnie wiadomością o tym, że będziemy grać w 11 przeciwko 12.
Jednak w Białymstoku Śląsk był o klasę gorszy od miejscowych nie z uwagi na osobę arbitra. Kompletny brak zgrania był widoczny przy pierwszej straconej bramce. Druga to autorstwo chwalonego ostatnio przez niektórych Romana „wspomaganego” fatalną interwencją Celebana. Trzecia stracona bramka obciąża całą defensywę za wskazaniem na Lewandowskiego, który nie potrafi trzymać linii spalonego. A czwarta to klasyczny pawełek. Przy której to okazji sędzia dokonał aktu ukazania swoich sympatii, bo co by o Pawełku nie powiedzieć, to po prostu wyskoczył do główki. A że czaszkę ma twardą… Czerwona kartka dla wrocławskiego goalkipera spowodowała obnażenie innej patologii w Śląsku. Pawełka zastąpił Budzyński. Nie Kamenar, który miał być o klasę lepszy od Abramowicza, ale nikomu nie znany 24-letni chłopak, dla którego mecz w Białymstoku był debiutem na poziomie ekstraklasy. Gdzie jest Kamenar, który zarabia 3 razy tyle, ile chciał Abramowicz?Mecz na trybunach
Nic godnego uwagi się nie działo. Śląsk pobluzgał na Jagiellonię, to Jagiellonia pobluzgała na Śląsk znacznie więcej. Zresztą Jagiellonia w ogóle więcej śpiewała. Po stronie wrocławskiej doping sporadyczny.
Śląsk z flagami: „Łaziory”, „Orzeł potęgi symbol”, „AS”, „W delegacji” oraz „Opavaci” ziomków z Opavy.
Powrót
Tym razem z trzech autobusów kłopoty z jazdą miały dwa. Jazda z powrotem była szybka. Obsługa pociągu zrobiła nieplanowany postój na jednej z wrocławskich stacji, dzięki czemu część towarzystwa mogła sobie znacznie skrócić drogę do domów. O godzinie 3 w nocy, czy jak kto woli o 3 nad ranem to istotne udogodnienie.
Ilu nas było?
Oficjalnie na sektorze gości zasiadło 470 osób, w tym delegacja z Opavy.
RZ, Ż, P-L, Ł-ND, M, B, G-K, fot. ni-fo, Ż
Uwagi do organizatorów wyjazdu proszę kierować na stronkę organizatora, my się nie będziemy zajmować pośredniczeniem w przepływie informacji.
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.