Początek nowego roku jest momentem, w którym należałoby podsumować rok poprzedni. Aby tego dokonać, najpierw trzeba przypomnieć sobie sytuację, w jakiej byliśmy 12 miesięcy temu.
Sylwestra 2015/16 Śląsk spędzał tuż nad strefą spadkową. Za nami znajdowały się jedynie Górnik Zabrze i Podbeskidzie Bielsko-Biała, które legitymowały się dorobkiem 21 punktów. Śląsk miał ich 22. Warte przypomnienia jest to, że przed rokiem do grudnia zostało rozegranych 21 kolejek, nie jak obecnie – 20.
Można zatem stwierdzić, że jeśli chodzi pozycję wyjściową do rundy wiosennej to niewiele się w roku 2017 zmieniło do roku poprzedniego. Jest minimalna poprawa, gdyż przewaga nad obecnymi potencjalnymi spadkowiczami jest ciut większa, tym możemy się pocieszać. Lecz trzeba pamiętać, iż nasza lepsza pozycja wynika głównie z uwagi na zabranie Ruchowi Chorzów czterech oczek i naprawdę fatalnej postawy Górnika Łęczna. Naszej zasługi w tym nie ma żadnej.
Różnica zasadnicza
Zarówno teraz jak i rok temu słaba postawa spowodowała perturbacje na stanowisku szkoleniowca. O ile przed rokiem zadziałano w porę, co w samej końcówce jesieni przyniosło kilka dodatkowych oczek, to tym razem zwlekano i koniec rundy okazał się katastrofą.
Przed rokiem potencjał drużyny był chyba większy, niż obecnie. Ponadto zawodnicy idąc na przerwę zimową wiedzieli, czego się spodziewać. Tym razem po ostatnim meczu jesieni zespół praktycznie przestał istnieć. Zawodnicy stanowią zlepek obcych sobie ludzi, trenera nie ma i zbytnio się z ustanawianiem nowego na Oporowskiej nie śpieszą. Sam klub też jest zlepkiem ludzi. Takim, w którym nie ma jakiegoś konkretnego planu działania. Przed rokiem planu także nie było, ale przynajmniej w samym klubie było stabilnie, tymczasem obecnie jest nowy prezes, nowy szef marketingu, nowy dyrektor sportowy no i dojdzie nowy trener z nowym sztabem szkoleniowym.
Zmiana na gorsze
Przed rokiem można było być spokojnym, jeśli chodzi o przygotowanie kondycyjne. Jeszcze jesienią 2015 działała motoryka załatwiona przez Marka Świdra, natomiast zimą połączenie obozu w Zakopanem z fizycznym przygotowaniem Szukiełowicza dawało pewność, że wiosną końcówki spotkań będą atutem Śląska.
Teraz zamiast śnieżnych gór w Zakopanem do zajęć nad wyrobieniem kondycji będziemy mieć błotniste wzniesienia w Trzebnicy. Do Trzebnicy to się jeździ do sanktuarium albo na przyszywanie rąk, a nie na obóz mający zapewnić maratońską wytrzymałość grajkom ekstraklasowej drużyny.
Czy zamiennik Szukiełowicza – Jan Urban, będzie takim samym zamordystą – zobaczymy. Można mieć co do tego spore wątpliwości. A przejmie po Rumaku zespół znacznie gorszy niż „Szukieł” wziął po Pawłowskim (Kowalskiego nie ma co liczyć, ile on był trenerem, tydzień?).
Perspektywy
Jakie można wiązać nadzieje z wiosną? W klubie myślą, że Urban potrafi się lepiej dogadać z hiszpańsko – portugalskim zaciągiem. Wszakże zna język hiszpański. Ponadto Urban ma jakieś tam piłkarskie nazwisko, zatem może być uważany za autorytet. Czy będzie go w stanie wykorzystać? To pokaże czas.
Innych pozytywów dopatrzeć się nie sposób. Co prawda w pozostałych 10 spotkaniach rundy zasadniczej tylko 3 pojedynki Śląsk będzie grał z klubami zajmującymi obecnie pierwszą ósemkę, reszta naszych wiosennych rywali okupuje dolną część tabeli. Lecz to WKS jako jedyny zespół w lidze będzie grał tylko 4 mecze u siebie i aż 6 na wyjeździe (Pogoń wystąpi 6 razy u siebie, reszta ma terminarz rozłożony 5 x dom – 5 x wyjazd). Chociaż w przypadku Śląska trudno mówić o handicapie związanym z meczami we Wrocławiu. Jedno zwycięstwo jesienią na własnym obiekcie jest bodajże największa katastrofą statystyczną w historii klubu.
Gdy do tego dodać pikującą w zastraszającym tempie frekwencję na meczach, wyłania się obraz naszej, wrocławskiej katastrofy.
No i miało być podsumowanie fatalnego roku 2016, a wyszło patrzenie w najbliższą przyszłość. Z mało optymistycznymi spostrzeżeniami.
Roman Zieliński, zdjęcie dobrane, a jakże, złośliwie. Zaledwie 4 i pół roku temu Śląsk fetował tytuł najlepszej drużyny w Polsce i stawał do walki w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Teraz walczymy, aby nas nie wyeliminowano z pierwszej ligi.
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.