Sezon piłkarski tak naprawdę zaczął się już. Najwcześniej wystartowały Jagiellonia i Amica w eliminacjach do Ligi Europy. Później Arka z Legią rozegrały mecz o superpuchar, teraz do rywalizacji przystępuje cała pierwszoligowa stawka polskich zespołów. W tym, na szczęście, Śląsk. Na szczęście, bo kilka kolejek przed końcem
poprzedniego sezonu wydawało się, że zaczniemy startem w lidze II (zwanej pierwszą).
Śląsk startuje, a my, podobnie jak przed rokiem, jak przed dwoma laty i jak pięć lat temu nie mamy pojęcia, o co Śląsk ma grać. Znów nikt nie zadeklarował celu. Tak podchodząc do rzeczywistości, to znów się okaże, że nikomu włos z głowy nie spadnie, jeśli ponownie uda się tylko drużynę utrzymać w lidze. A chyba Wrocław ma ambicje znacznie większe niż zamiatanie końca tabeli.
Inna sprawa, że akurat w tym roku nie ma kto powiedzieć jakie cele są stawiane drużynie. Teoretyczny (jeszcze) właściciel, czyli prezydent Wrocławia imć Dutkiewicz ma na wszystko wywalone, jako i miał przez ostatnie lata. Prezes generalnie wywalone ma również, bo wie że i tak nie on będzie rozliczany, gdyż jego za rok nie będzie. Ponadto chodzi na pasku Dutkiewicza – tak jest umocowany prawnie.
Trener nie powie, że walczy o mistrza czy puchary, bo jemu brak wyznaczonego celu pasuje.
Piłkarze uciekają w ogólniki „będziemy grać jak najlepiej, postaramy się zająć jak najwyższe miejsce”. Nic ich to nie kosztuje, za rok takich deklaracji nikt nie będzie pamiętał, nikt ich z tych okrągłych zdań nie będzie rozliczał.
A faktyczny właściciel – no właśnie, prawdziwego właściciela jak nie było, tak w dalszym ciągu nie ma. Już się wydawało, że zostanie nim Grzegorz Ślak, a tu wychodzą kolejne szopki. Coś tam miało być podpisane, oczywiście podpisane nie jest. Jeden (Ślak) zarzuca drugim (miasto) niecne zmiany w umowach, w drugą stronę sypią się oskarżenia o braki w papierkach… byłoby śmiesznie, gdyby nie fakt, że chodzi tu o nasz Śląsk.
Na górze się młócą (chodzi oczywiście o pieniądze), a na poziomie drużyny nie ma komu postawić jasno określonych celów.
Nie ma celów, więc nie będzie z czego rozliczać.
Dokładnie tak samo jak w 2012 roku, gdy Śląsk grał w eliminacjach do Ligi Mistrzów, co mogło być szansą klubu z Oporowskiej wejścia na poziom nieosiągalny dla wielu polskich klubów. Lecz ówczesny szkoleniowiec sam postanowił, że potraktuje te eliminacje jako… przygotowanie do rozgrywek ligowych. Większego cyrku w rodzimym futbolu trzeba szukać ze świecą.
Śląsk swoją szansę stracił bezpowrotnie, szkoleniowiec kilkanaście tygodni później stracił stanowisko (kasę jednak wziął), a my do dziś możemy rozpamiętywać „co by było, gdyby”.Minęło 5 lat, w Śląsku nikt przez ten czas się niczego nie nauczył…
W niedzielę dla naszej drużyny rozpoczyna się sezon 2017/18. O godzinie 15:30 meczem w Gdyni z tamtejszą Arką, aktualnym zdobywcą Pucharu Polski i superpucharu.
Roman Z, AP, zdjęcia z meczu Arka – Śląsk sprzed niemal dokładnie roku.
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.
</section>