Tak przy okazji meczu kadry w Czarnogórze: oglądanie stadionu w Podgoricy dla kibica Śląska powinno być czymś traumatycznym. Nasz klub dostał niesamowitego bonusa od losu, grał w eliminacjach do Ligi Mistrzów i nawet na tym stadionie sobie poradził z mistrzem bałkańskiego kraiku. Ale pewien mistrz ceremonii stwierdził, że eliminacje do Ligi Mistrzów są w zasadzie tylko przygotowaniem do ligi polskiej, inny magik, pewien kapuś, który powinien wstrząsnąć owym „ligowym wizjonerem” udawał, że to nie jego broszka i Śląsk swoją życiową szansę stracił pięć lat temu.
Teraz znajdujemy się w czarnej d…ziurze. Doskonałym odzwierciedleniem naszej obecnej pozycji jest sparing z drugoligową Miedzią Legnica. Przegrany 0-1.
W prasie pojawiły się sugestie, że dla ratowania klubu (a w zasadzie swoich zadków) radni mają dofinansować Śląsk kwotą 10 milionów złotych. 10 milionów to w naszych warunkach jest bardzo poważny zastrzyk finansowy.
Jednak taki sygnał tak naprawdę jest przyznaniem się do porażki na innym froncie. Otóż taka wiadomość oznacza, że całe to pitolenie o spodziewanym, rychłym nadejściu jakiegoś sponsora jest zwykłym gadaniem pod publiczkę. O czym zresztą Czytelników Fana my informowaliśmy wcześniej, teraz w zawoalowany sposób podały to do szerszej wiadomości organa właścicielskie.
Wygrana w Niecieczy pozwoliła na złapanie oddechu, ale widocznego gołym okiem kompletnego rozgardiaszu jaki jest w klubie to nie przykrywa.
Nie jest dobrze. W perspektywie końca najbliższego sezonu, ale także w perspektywie sezonu 2017/18, nawet jeśli zaczniemy go w najwyższej klasie rozgrywkowej.
A zaledwie pięć lat temu Śląsk miał swoją szansę i na boisku w Podgoricy zdawał się ją łapać w swoje ręce. Niestety, nieodpowiedzialni ludzie rozpieprzyli wszystko.
Roman Zieliński, fot. wroclawianie.info – tak wyglądały trybuny w meczu el. LM Śląsk -0 Buducnost Podgorica
Informacja dla Czytelników Fana: starajcie się nie opierać na fejsbuku, wchodźcie na stronę bezpośrednio. Czasem gejsbuk nas cenzuruje, wówczas choć na stronie pokazuje się jakiś artykuł, to u pedałolubnych się on nie pojawia.