Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Zabrze 29 IV 2016

hoolsheaven

Nabojka Górnik Zabrze – Śląsk 2-1 
Mecz w Zabrzu mógł skończyć sezon piłkarzom Śląska. Mógł też pozbawić szans pozostania w ekstraklasie Górnika. Ale nic z tych rzeczy nie miało miejsca, a wszystko się rozstrzygnęło praktycznie w ostatniej akcji meczu. Choć ze sportowego punktu widzenia ten wyjazd był wtopą, to kibicowsko wyszło całkiem przyzwoicie.
Przygotowania
Mimo, iż mecz został wyznaczony na piątek postawiono na pociąg specjalny. Co automatycznie z założenia wydłużyło czas wycieczki. Mimo tego piątku, na dodatek fatalnej godziny rozpoczęcia zawodów sportowych, którą wyznaczono na 18:00, bilety schodziły nieźle.
Jazda
Jak to koleją – sporo pirotechniki, droga upływała wśród huku achtungów. To, że były, jest normą, Gorzej, że niektórzy sobie zrobili zabawę w ich detonowanie w środku. Parę osób popamięta tę zabawę nieco dłużej.
W Zabrzu z dworca na stadion jest kilka kilometrów. Na szczęście tym razem był zorganizowany transport między berzą a stadionem.
Wejście
OstatniKilka minut przed rozpoczęciem meczu weszli ostatni czekający pod bramami. Policja była wyjątkowo mało elektryczna, nie reagująca na zapłotowe zaczepki. Natomiast udało się sprowokować poprzez siłowanie z płotem znaną nam firmę ochroniarską „Skorpion”, poubieraną jak komandosi, do popryskania gazem spod ogrodzenia.
Mecz na boisku
Zaczęło się dramatycznie. Przez pierwsze 20 minut grała tylko jedna drużyna – Górnik. Widać było, że zabrzanie wyszli na murawę znacznie bardziej zdeterminowani, z większa wolą walki. Po 20 minutach gra się wyrównała, a nawet to Śląsk zaczął stwarzać lepsze wrażenie. Tyle, że w tym momencie było już 1-0 dla miejscowych.
Jednym z lepszych zawodników Górnika w I połowie był imć Gil. Dla niepoznaki biegał w koszulce arbitra. Pewnie w przerwie dowiedział się, jak widoczne były jego wałki, dlatego po zmianie stron świstek mu się wyprostował.
Co do oglądania meczu. Ci, którzy nie pojechali i liczyli na telewizję, srodze się zawiedli, bo okazało się, że telewizja musi pokazywać pedałujących kolarzy, zatem transmisja widzieli dopiero od 15 minuty pojedynku. Lepiej mieli internauci, ci mogli sobie oglądać mecz cały. I to nawet w lepszej wersji, bo z odgłosami trybun, lecz bez komentarza reporterów.
GórnikPo zmianie stron Śląsk był lepszy, lecz nic z tego nie wynikało. Aż w końcówce meczu wszedł Biliński i strzelił bramkę życia.
Po wyrównaniu w kilku ostatnich minutach pojedynku stało się coś dziwnego. Śląsk kompletnie oddał pole rywalowi.
Wytłumaczenia są trzy:
1. Piłkarze Górnika dali z siebie absolutnie wszystko.
2. Naszym orłom zabrakło sił.
3. Komuś z mogących wpłynąć na wydarzenia boiskowe zależało na tym, żeby jednak miejscowi wygrali.
Wszystkie trzy wyjaśnienia są dla Śląska mało przyjemne, drugie jest niepokojące, natomiast trzecie – dyskwalifikujące.
Skończyło się dość szczęśliwym golem dla Górnika i w ten sposób kwestia kto spadnie a kto zostanie wciąż jest jeszcze otwarta dla całej ósemki zespołów z grupy leszczy.
Bez tytułu1sektorMecz na trybunach
Miejscowi zapełnili dolną cześć swojego sektora, który teraz znajduje się za bramką, czyli mniej więcej tam, gdzie ostatnio siedzieli fani Górnika przed rozpoczęciem remontu stadionu.
Trzeba przyznać, że Górnik zaprezentował się z niezłym dopingiem. Ale bardzo łatwo dali się wkurzyć, czego często dawali wyraz bluzgając na Śląsk.
Raczej nie sprowokował ich okolicznościowy transparent „Śląscy najeźdźcy”, jaki zawisł na miejscach zajmowanych przez fanów WKS-u.
Na sektorze gości, który po raz pierwszy w historii Śląska był „zrobiony na zielono” za pomocą zielonych peleryn, tuż po rozpoczęciu spotkania rozbłysły race i pobawiono się środkami hukowymi w sporej ilości.
TorcidaBardziej wnerwiającym elementem dla kibiców Górnika był skrojony przy okazji meczu Wisły z Chorwatami transparent Torcidy. Niespecjalnie chciał on płonąć, zatem został podarty i rzucony, jak to żartowano „psom na pożarcie” na dolną część sektora. Co oczywiście zostało przez miejscowych spostrzeżone. A że mają zgodę…
Żarcie w punktach kiełbaskowych serwowali ludzie poubierani w barwy Śląska. Jeden z naszych współpracowników zagadał z takim gościem w koszulce WKS-u, czy to jest katering z Wrocławia. A gdzież tam, typowi miejscowi. We Wrocławiu to nawet nie byli. Kolega drążył temat, zatem wpadł na pomysł, że może towarzystwo jest z Chorzowa i chcieli miejscowym jakoś dopiec, lecz okazało się, że jest to przemyślana strategia kiełbaskorobów z Zabrza. „Aby fani gości dobrze się czuli”. Przyjedzie Legia, będą herby Legii. Kiedyś zawita Ruch, będą herby Ruchu… nie ma problemu.
Bez tytułu2raceFlagi jakie tego dnia zawisły na sektorze Śląska: Nabojka, Ludzie Zasad, Trójkąt, WKS Śląsk Wrocław, AS, Oława on Tour, Skokowa, oraz zgodowa Opava.
Powrót
Długo wyjeżdżało się z Zabrza, oj długo. Zatem dojazd do Wrocławia miał miejsce o 1:30. W drodze powrotnej było jednak dość wesoło, choć na pewno powodem do świętowania nie był rezultat spotkania, ani to, że pociąg stojący na bocznicy został opędzlowany przez „oczyszczaczy”.
Ilu nas było?
Miejscowi doliczyli się 949 osób na sektorze. Były reprezentacje wszystkich zgód. Na pewno było 7 osób z Opavy.
KKNNa dolnej części sektora KKN-u zameldował się w 36 osób, byli z dwiema flagami (KKN i KKN Milicz). Spóźnili się nieco na mecz.
F-M, B, TRS, D, P, PG, RZ, GK,  fot. TRS, PG, stadionowioprawcy

12+