Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Wyjdzie na głupka?

hoolsheaven

azs ug edu plŚląsk jest klubem, w którym liczą się przede wszystkim pokątne interesy i interesiki. W Śląsku może zagrać byle chłam piłkarski, aby tylko kręcący sterem dostali za to jakąś gratyfikacje. Dlatego do niedawna młodzież w Śląsku grać nie mogła wcale, za to osobniki udające piłkarzy, byle tylko ktoś „smarował”, grać będą.
Od 2007 roku, czyli od momentu, w którym nastał „drugi Tarasiewicz” młodzież w Śląsku mogła sobie mecze pooglądać z trybun. Ani w drugiej kadencji Tarasiewicza, ani za Lenczyka, ani za Levego nie dano nikomu szansy. Jeden wyjątek – Jakub Więzik. Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to proszę się dowiedzieć kim dla Jakuba jest Więzik Grzegorz i kim w przeszłości był Grzegorz, a kim jest obecnie, i wówczas tajemnica gry tego zawodnika się wyjaśni.
Eksperyment nie wypalił, bo Więzik do gry w piłkę nadawał się tak, jak do gry na skrzypcach albo w brydża. Podobnie zresztą jak 80% nasprowadzanego za spore pieniądze futbolowego chłamu. Przypomnijmy tu „transfery” szczególne: pewien Murzyn o murzyńskim, trudnym do zapamiętania nazwisku szansy gry dostał ile chciał. I efekt był jak z Więzikiem (no, obstawiam, że w karty to co najwyżej w czarnego piotrusia, bo w brydża to nawet grać nie próbował, a od skrzypiec to raczej by uciekał). Albo kolejny ulubieniec na naszych łamach – rumuński żyd Gawisz – następna rewelacja transferowa.
I takich Gecovów, Plaków, Adameców (ten chociaż coś kopnął, ale szansy nie dostał niemal wcale), Wasiluków, Imehów, Capów mieliśmy bez liku.
Trochę drgnęło ostatnio. Swoje szanse, i to w dość sporym wymiarze czasowym dostali Dankowski, Bartkowiak czy Wrąbel. Najlepiej zaprezentował się Bartkowiak, zatem specjalnie nie ma się co dziwić, że wiele wskazuje na to, że już znalazł innego pracodawcę.
Przy sporych kłopotach finansowych i przy ograniczaniu wydatków być może teraz młodzież wprowadzana będzie na siłę. Bo najzwyczajniej nie ma kim grać. Jak już takie lebiegi jak Gecov rezygnują z występów w naszym wspaniałym klubie pod okiem naszego wspaniałego prezesa, to pojawia się szansa dla Misiów, Idzików, czy Pałaszewskich.
Jednak wśród wrocławskiej młodzieży kopiącej piłkę panuje powszechne przekonanie, że w Śląsku junior może dostać szanse jedynie wtedy, gdy nad klubem zawiśnie groźba katastrofy. Najlepszym dowodem na kompletne niedowierzanie Śląskowi jest opinia juniorów starszych o pewnym transferze na Oporowską. Trafił tam z FC Wrocław Academy Adrian Łyszczarz.
– Głupek, miał ofertę z Jagiellonii. Tam jeszcze miałby szansę zaistnieć. Tu nawet murawy nie powącha – twierdzą jego koledzy z murawy.
Roman Zieliński, CZ, fot. azs.ug.edu.pl

15+