Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Wunderwaffe

xmlyn * Remis 1-1 z Pogonią we Wrocławiu to nie tragedia. Ale też rezultat daleki od oczekiwań. Tym bardziej, że Śląsk prowadził 1-0 i egzekwował karnego. No, ale jak do „11” jest wyznaczany Biliński, mimo, że na boisku jest skuteczniejszy, skośny egzekutor, no to można się było spodziewać, że coś nie wyjdzie. No i nie wyszło.

* W karnych to było 1-1. Oba problematyczne. Ale ten dla Śląska był bardziej naciągany.

* Padł jeszcze jeden gol dla Śląska, którego sędzia nie uznał. Nie mamy pewności, czy gdy Biliński przedłużał (a raczej piłka się od niego odbiła), czy wówczas Celeban był na spalonym.
Sędzia w pierwszym momencie był skłonny uznać bramkę. Ale boczny wpłynął na jego decyzję.

* Remis chyba satysfakcjonował nasze orły. Sytuacja w 88 minucie spotkania była wymowna. Piłka stała w oczekiwaniu aż ktoś do niej podejdzie i wykona rzut wolny, stała i… stała. Podczas spotkań podwórkowych chętnych na jej kopnięcie byłoby z dziesięciu.

* Generalnie Celeban był chyba najlepszym grajkiem Śląska. No cóż, wyzwiska jakie sypią się pod jego adresem w Szczecinie najwyraźniej go zmobilizowały.

* Nasz tym na grajka najgorszego: Wunderwaffe*. To znaczy Niemiec. Kapitalnie się zaprezentował, gdy nie trafił w piłkę. Po prostu rewelacja. Dramat jakiś. Zmienił go nasz ulubieniec Sito Riera. W jednej z pierwszych akcji – dwa babole. Można rzec, że znów całe spotkanie graliśmy w „10”.

xpustki* Piłkarze nie musieli się specjalnie wysilać. Futbol we Wrocławiu nie obchodzi nikogo. Te 2 i pół tysiąca widzów nie jest warte, by dla nich biegać, walczyć i się starać.

* Że po wspaniałej promocji futbolu, jaka na stadionie na Pilczycach miała miejsce w pierwszych minutach meczu z mistrzami wszechświata i okolic, wiadomo było, że teraz będzie lipa na trybunach. Ale takiej to się chyba nie spodziewał nikt. 2 i pół tysiąca widzów – to tak optymistycznie.
Tak, tak, oficjalnie 4001. Znów się komuś mnożnik włączył. Albo system liczenia na kołowrotkach trzeba zweryfikować.

xpogon* Pogoń do Wrocławia, sądząc po oflagowaniu, jakaś sama fanklubowa przybyła. Przyjechali koleją rejsową w sile 250 osób. Nie wychwyciliśmy wyzwisk w stronę Śląska (co nie oznacza, że takowych nie było – gdyby się wypowiedział ktoś z siedzących na sektorze C bliżej miejsc dla gości).

* Śląsk nie bluzgał. Doping prowadzony był bez nagłośnienia. Coś się skiepściło. Zresztą przy tak powalającej liczbie osób na sektorze, szczekaczki swobodnie ogarniały temat.
A i doping jakiś głośny się wydawał. Pewnie dał o sobie znać owa ponoć fantastyczna akustyka, która tak zachwalano podczas budowy, a która najwidoczniej sprawdza się wyłącznie przy pustych trybunach.

* Tym razem nie zawisł transparent podlizujący się pracodawcy (skreślić, napisać decydentom). A powinny zawisnąć jak za naszych lepszych czasów „Nie chce wam się grać, to wyp….lać”
RZ, PK, MP, P,

* Wundrwaffe – cudowana broń. Niemcy do końca II Wojny Światowej mieli nadzieję na wdrożenie nowych, doskonałych technologii wojennych. Trzeba stwierdzić, że byli blisko, nie zdążyli z programem atomowym, lecz weszły pierwsze samoloty z napędem odrzutowym, weszły pociski rakietowe V1 i V2, weszły ogromne czołgi Tygrys, co na owe czasy było skokiem technologicznym, ale było tego zbyt mało, by móc zmienić losy wojny. Teraz określenie Wunderwaffe jest symbolem czegoś oczekiwanego, co się nie ziszcza.

Ceneo
19+