Czcimy tych, dzięki którym mówimy po polsku, myślimy po polsku (nie dotyczy pedałów z LGBT, zagorzałych członków PO, bandy Rysia Nowoczesnego i tym podobnych), tych dzięki którym żyjemy w kraju, którego godłem jest biały orzeł na czerwonym tle, Hymn to Mazurek Dąbrowskiego (choć najlepszą zwrotkę ucięli), a słupy graniczne są w biało-czerwonych kolorach.
I właśnie coś o granicach. Nie tylko państwowych. Na naszym południowym zachodzie mamy problemy z odradzającym się na Ukrainie banderowskim nacjonalizmie, który kwestionuje te granice i chce przesunięcia ich na zachód. Choć Ukraińcy jak mało kto powinni wobec Polaków zachowywać wstrzemięźliwość z uwagi na działalność band UPA i OUN na Wołyniu i nie tylko tam.
O obchodach upamiętniających tamte wydarzenia – poniżej.
Tu jednak drobna uwaga.
Nasza nienawiść do Ukraińców za tamte wydarzenia jest naszą, polską nienawiścią.
Ale są tacy, którzy zrobią wszystko, byśmy Ukraińców nienawidzili jeszcze bardziej. A po drugiej stronie granicy zrobią wszystko, żeby Ukraińcy nienawidzili Polaków.
Kto to taki? Ano „poczciwi” Rosjanie.
Ukraińcy zgłaszają pretensje do części południowo-wschodniej Polski. Mamy również problem z napływającymi do Polski Ukraińcami, których jest już dużo za dużo.
Rosja jest mniej wybredna. Ruscy nie chcą części Polski. Oni chcą Polskę całą. Na razie nie jako którąśtam swoją republikę, lecz jako państwo lenne. Niekoniecznie lenne formalnie, na razie choćby tak lenne, jak za rządów PO czy SLD. Gdyby się to udało, będą następne kroki wsalizujące nasz kraj.
Dalekosiężnie Rosja dąży do odtworzenia ZSSR w nieco zmienionej formie. Polska ma być dla „Nowej Rosji” krajem przynajmniej satelickim, stąd takla wściekłość na Kremlu z okazji zapowiedzi faktycznego rozszerzenia NATO na kraje Europy Wschodniej.
Kto twierdzi, że jest inaczej, że plany Rosji są mniej zaborcze, ten nie wie czym jest Rosja, nie ma zielonego pojęcia o polityce, albo jest rosyjskim agentem wpływu. Często – nieświadomym.
Dlatego pamiętając o krzywdach, jakie Polska i Polacy doznali z rąk Ukraińców, nie powinniśmy tracić z horyzontu tego, co stanowi dla naszego kraju najistotniejszego zagrożenia.
Plan wrocławskich obchodów 73. Rocznicy „Krwawej Niedzieli”, czyli apogeum ludobójczej działalności band UPA na Wołyniu, poniedziałek 11 lipca:
9:30-13:30 pl.Solny „Przelej krew za Polskę”. Zbiórka krwi. Dla osób powyżej 18 roku życia.
15:00 ul. Kuźnicza 11-13 Projekcja filmu dokumentalnego „Ludobójstwo” reżyser i autor Arek Olszewski, sala Civitas Christiana Wrocław.
Tak na marginesie: jak słyszę o tym, że konflikt rosyjsko – ukraiński w Donbasie, Doniecku czy w okolicy Mariupola wcale nie zmierza do wyciszenia, to odczuwam dziką satysfakcję. Nic lepszego nam się przytrafić nie może, jak to, że wrogowie biorą się za łby i do siebie strzelają.
Ale ciesząc się z bójki dwóch wschodnich wrogów, pamiętajmy o tym, że na zachodzie nie wszyscy Niemcy się pogodzili z faktem, że jeszcze 100 lat temu niemiecki były nie tylko Wrocław, Gdańsk czy Szczecin, lecz również Poznań, Toruń, i Bydgoszcz.
Roman Zieliński, fot. niepoprawni.pl
