Fajne zdanie o polskim wymiarze tak zwanej „sprawiedliwości”: „W każdej grupie społecznej i zawodowej są porządni i prawi ludzie, w każdej są też szuje. Ja miałem do czynienia tylko z tymi ostatnimi.”
Jeśli nie lubisz Legii, to część tej książki może Cię zmęczyć. Ale siłą rzeczy musi być w niej o Legii, skoro jej główny bohater i jednocześnie autor to zagorzały legionista. Współautor – też legionista.
Ale przede wszystkim jest to książka o kryminale. O pardon, areszcie śledczym. A w zasadzie – areszcie wydobywczym. Wiecie, kto powinien ją przeczytać przede wszystkim? Ci, którzy lubią konflikty z prawem, ale do tej pory wszystko się im udawało. Bo w razie czego, to będą lepiej zaznajomieni z ewentualnymi konsekwencjami. Książka „#Uwolnić Maćka”, tak, tak tego Maćka, autorstwa samego byłego aresztanta i Łukasza Kowalskiego, jego koleżki organizującego głośną akcję nagłaśniania ponad trzyletniego trzymania w areszcie, bez wyroku, pomówionego o gruby handel narkotykami, to przede wszystkim próba spojrzenia na świat za kratami. Okiem osoby, która potrafi fajnie pisać i która jest niezłym obserwatorem rzeczywistości, a która 40 miesięcy przesiedziała w celach, bo ktoś coś chlapnął jęzorem.
Życie za kratami dla osoby nie stykającej się ze światem mającym do czynienia z tak zwanym wymiarem sprawiedliwości jest czymś nierealnym. Dla osób znających ten świat książka traci urok świeżości.
Czy treść „#Uwolnić Maćka” jest wylewaniem żalów? Trochę tak. Ale zrobione to zostało we wciągający sposób.
Fajnie się czyta jak życie więzienne potrafi się przeplatać z życiem kibicowskim i jakie płata niespodzianki. Przez kartki tej książki przemknął „V”, doskonale znany starszym kibicom Śląska fanatyk gdańskiej Lechii (wiemy, że czyta Fana – już wyszedł, zatem pewnie się zobaczymy w grudniu). Przemknęli kibole innych klubów. Jest tam ukazane także codzienne, szare życie z drugiej strony muru i opis konsekwencji, jakie z sobą niesie separacja.
Dlaczego Maciek Dobrowolski dostał się w łapy aparatu jest opisane później, sama książka zaczyna się od tego jak się tam dostał.
Oczywistym jest również, że książka jest podziękowaniem dla wszystkich, którzy przyczynili się do niespodziewanego wyjścia po 40 miesiącach. W tym także tych anonimowych fanów wielu klubów.
Cytat z książki Maćka Dobrowolskiego, którym zacząłem tę recenzję znam z autopsji. Sędziego Kupca, który skazywał mnie za… napisanie innej książki, czasem widuję. Facet wyższy o pół głowy nigdy nie patrzy mi w oczy. A inny sędzia, który skazywał mnie za protesty przeciwko zbrodniarzowi Baumanowi, często bywa nawalony jak stodoła.
Powiem tak: mi się książkę o losach Maćka czytało fajnie. Wciąga. I jest napisana językiem jaki znam i jaki lubię. Może dlatego, że autor prywatnie przyznał, że „jak wielu, wychował się na Pamiętniku Kibica”.
W sklepie „Kibol” jest do nabycia kilka egzemplarzy książki „#Uwonić Maćka” z dedykacjami autora.
Roman Zieliński
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl