* Remis 0-0 Śląska z Lechią być może przed sezonem byłby przyjęty „w ciemno”. Po trzech kolejkach, w których udało się wyciągnąć punkty, to 0-0 już tak radosne nie jest.
* Co nie zmienia faktu, że takiego sezonu, w którym po 4 kolejkach Śląsk nie stracił jeszcze bramki to chyba nie było w historii.
* O samym meczu – po pierwszej minucie się wydawało, że będziemy świadkiem jakiegoś fantastycznego widowiska sportowego. Już mogło, a w zasadzie powinno być 1-1. I na tym emocje się praktycznie skończyły.
Jeszcze na plus fantastyczna, instynktowna interwencja Pawełka tuż przed przerwą (strzelał któryś z bliźniaków) i to by było na tyle.
O indywidualne oceny poszczególnych zawodników nawet się nie silimy. Generalnie – mecz był szybki, lecz chaotyczny.
* Kibicowsko – klimat meczu czuło się na mieście od rana. Wrocławsko – gdańskie hordy przewalały się przez centrum i okupowały wszystkie możliwe knajpy.
Sporo imprez odbywało się na osiedlach lub w miastach fanklubowych.
* Na meczu też było „zgodowo”. Zgodowy doping, „sto lat” dla gniazdowego Lechii z okazji urodzin, wspólne siedzenie na sektorze.
* No, z tym siedzeniem na sektorze to lekka przesada. Część bractwa, nawet ta posiadająca wejściówki, wolała nie zapełniać trybun i wybrała pieczenie dzika lub… przekaz telewizyjny nad barem. Na razie wiadomo jest o jednej imprezie, z której na meczu pojawiło się 1/3 biesiadników.
* Flagi też niecodziennie – bardziej gdańskie niż jakiekolwiek inne.
* Na sektorze „D” w oczy rzucała się grupka w czerwonych strojach. Okazuje się, że to dzieci spod Częstochowy (jakieś 10-12 lat), które w okolicach Wrocławia przebywają na obozie sportowym i mecz Śląska został przez ich opiekuna potraktowany jako atrakcja turystyczna.
* „Miał być remis i był remis” – tak emocje podsumował „K”, który co prawda na stadionie był, ale jeśli na murawę patrzył przez 10 minut, to góra.
* Jeden istotny plus tego spotkania – niezła frekwencja. Oficjalnie podano ponad 13 tysięcy widzów. Może nawet nie dodano „martwych dusz”. Dwadzieścia minut przed meczem kolejki do kas były gigantyczne.
* W środę wyjazd do Nowego Sącza, a za tydzień rewizyta w Gdańsku z uwagi na spotkanie Śląska z Arką w Gdyni. Część goszczących już teraz zapowiada, że do Trójmiasta jedzie, a do samej Gdyni – niekoniecznie.
RZ, K, BK, B, N, GN