Moje kroki na wrocławski Rynek, by wysłać kartkę za granicę, zbiegły się w czasie z lewackim kociokwikiem, który jest rzekomo antynienawistny, czy coś w ten deseń. Stwierdziłem, że przyjrzę się bliżej temu spędowi, gdzie kłuły w oczy flagi partii „Razem” przeplatane z flagami zwolenników wsadzania parówki w kakao. Swoja drogą, nie rozumiem czemu Zandbergowcy porzucili czerwień, bardziej przystępną dla oka, bardziej znamienną, na rzecz fioletu. Próba maskowania źródła, czy też spontaniczny zabieg? Przefarbowany zbuk, pozostaje zbukiem. Mimo, że przebywałem dosłownie kilka metrów od tego nielicznego zgromadzenia (jak na tak szeroką lewicującą koalicję… słabo…) prawie nic nie było słychać.
Ewidentnie było widać, że ulica tego nie kupuje, dużo osób bądź kiwało głowami z dezaprobatą, bądź dopytywali, o co w ogóle w tym zgiełku chodzi. Ja też nie wiem do końca jaki to ma wywołać efekt, lecz wiem jedno, tarabanienie w bębny nie pasuje do promocji tęczowych wygibasów.
Szepty komunikacji
Oddalając się z Rynku było słychać, znane i lubiane we Wrocławiu hasło „Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę.” Zdrowsza część społeczeństwa nie śpi.
Wracając późnym wieczorem, przysłuchiwałem się mimowolnie rozmowom w komunikacji miejskiej i jestem zatrwożony poziomem wiedzy wśród młodych osób. Gdy bezduszna maszyna wypowiedziała przystanek „Dubois” wypłynął komentarz:
– Dubois?
– Tak, Dubois Christopher, grał jego Jean-Claude Van Damme w Queście.
– Aaa, tak, tak, prawda, pamiętam.
Czy naprawdę mamy tak niski poziom wiedzy w Polsce? – zadałem sobie pytanie w myślach.
Mityczna PEGIDA
Co do PEGIDY, to jak ich nie widziałem, tak ich nie zobaczyłem. Jak na rzekomo oddolną inicjatywę… też chyba słabo? Być może Niemcy jadąc do Wrocławia zostali zatrzymani przez straż szariatu?
Żartuję, źle im nie życzę, jednak ichnej nieszczelności granic nie chcę widzieć u nas, w naszym kraju. Lubię granice, różnorodność ras i kultur i jej miejsca w świecie i rozumiem cel granic, ot co.
Vlad, fot. Vlad
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
