Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

To nie my toniemy

hoolsheaven

kwejk plKibice sobie poradzą. Śląsk może grać w lidze II, III a nawet w okręgówce. Pewnie, że co innego mecz na nowym obiekcie w Białymstoku lub przyjacielskie potyczki w Gdańsku czy Krakowie, a co innego gra na czymś, co w nomenklaturze uchodzi nie za stadion, lecz za boisko. Lecz dla kibola aż tak wielkiej różnicy nie ma.
Jest natomiast wielka różnica dla pikoli, wynikowców oraz przede wszystkim – działaczy i piłkarzy. Przy czym ci ostatni, ci którzy grają w Śląsku pierwszoligowym, w przypadku kolejnych spadków, ze Śląskiem się pożegnają w trymiga.
Kara za pychę
Właśnie zaczęliśmy zbierać owoce polityki oszczędnościowej. Kto dalej nie rozumie jak bardzo umiejętnościami odbiegają od ligowego średniactwa portugalscy braciszkowie, to niech sobie poprzegląda statystyki obecnego sezonu. Nie jest prawdą, że bliźniacy chcieli z Wrocławia uciekać. Ale mamy takiego pryszczatego prezesa, który potrafi spieprzyć wszystko. No to tak pokierował sprawami bliźniaków, że ci się z Wrocławia wyprowadzili byle dalej od Żelema.
Największym nieszczęściem Żelema był jego… największy sukces. Po tym, jak się pozbył Sebastiana Mili nie tylko nie został obsztorcowany za obniżenie sportowej wartości drużyny, lecz doszedł do wniosku, że jest wielki.
Tak, Mila był dla nas za drogi.
Tak, Mila nie był już perspektywiczny.
Tak, pozbycie się go to był dobry ruch w kierunku uzdrowienia finansów.
Ale późniejsze „pójście za ciosem” pyszałkowatego prezesa to były ruchy, których efekty właśnie zaczęliśmy zbierać.
Właśnie wylądowaliśmy na miejscu spadkowym. Owszem, jest jeszcze trochę punktów do zdobycia i można się z tej matni wywinąć. Ale do tego trzeba fachowców, a nie chłopców z łapanki. To jest jeszcze do zrobienia, choć jeśli na Oporowskiej nic się nie zmieni, to szanse na szczęśliwe zakończenie sezonu są mizerne.
Przy czym – jak we wstępie – spadek do II ligi to nie będzie nieszczęście dla kiboli. To nie nasza łajba tonie. To będzie nieszczęście dla finansów klubu. Brak wpływu z transmisji telewizyjnych, znacznie zmniejszone i tak niezbyt wielkie wpływy z biletów, zero zainteresowania biznesu… Z takiego bagna wyjść jest naprawdę trudno. A wpaść tam łatwo bardzo.
Roman Zieliński, fot. kwejk.pl

16+