Nadszedł dzień rozpoczęcia turnieju mistrzostw Europy. Według nas będzie to turniej bombowy, co już prorokowaliśmy wcześniej:
http://fanatik.ogicom.pl/?p=7048
Na pewno będzie to również turniej specyficzny z innych względów.
Zaledwie kilka dni temu w stolicy Francji, gdzie turniej ma się zacząć, była solidna powódź. Woda jeszcze nie spłynęła, teraz alarmy powodziowe mają w niżej położonych miastach nad Loarą, lecz to nie wszystkie anomalie, z jakimi boryka się Francja. Gospodarze imprezy zabawiają się w ganianki po mieście związane z protestami związanymi ze zmianami w ichnim prawie pracy. Ganianki są połączone z demolkami, strzelaninami, gazowaniem i innymi widowiskowymi harcami.
Na to wszystko nakłada się fala imigracyjna, do tego jacyś ekstremiści planują wysadzanie mostów, meczetów, synagog i nie wiadomo czego jeszcze (właśnie na granicy ukraińsko – polskiej wpadł jeden taki planista)…
Tymczasem jakieś kretyńskie gremium, najwidoczniej nie widząc poważniejszych kłopotów, nawołuje kibiców z Anglii do tego, by nie przebierali się za Krzyżowców, bo to kogoś może obrazić, a inny jełopa uznaje Polaków udających się na ten turniej za niebezpieczeństwo większe od turbanów w pasach szahida.
W wolnej, demokratycznej Francji wciąż obowiązują przepisy stanu wyjątkowego wprowadzonego po zamachach terrorystycznych sprzed kilku miesięcy…
Ciekawe, czy u bukmacherów przyjmują zakłady, kiedy we Francji wybuchnie pierwsza bombka i czy po niej cały turniej nie będzie jednym wielkim chaosem? Bo sądząc po niechęci polskich miast do organizacji tak zwanych „stref kibica” (będących zwykłą piwożłopnią pod chmurką z zainstalowanymi telebimami na których są pokazywane mecze) w Polsce wolą dmuchać na zimne, zatem jak coś pierdyknie, to raczej nie u nas.
A jeśli faktycznie mistrzostwa okażą się bombowe, to czy dograją je do końca?
Krzysztof P, fot. latimes.com
Złośliwy komentarz redaktora naczelnego:
Pogadaliśmy sobie w redakcyjnym gronie, czy jeśli wybuchnie coś związanego z ME, jakie będą reakcje władz francuskich?
Dość zgodnie doszliśmy do wniosku, że jedynie bomba na stadionie w czasie meczu, i to w przypadku co najmniej dwóch takich zamachów na przynajmniej dwóch różnych meczach na dwóch różnych stadionach może spowodować odwołanie imprezy.
Jak wybuchnie coś w barze, gdzie ludzie oglądają mecz, będzie to „pożałowania godnym wydarzeniem”, jeśli nastąpi strzelanina w „strefie kibica”, to okaże się, że to „szczególny przypadek terroryzmu, który należy zwalczać wszelkimi dostępnymi metodami” a „władze zrobią wszystko, żeby podobne zdarzenie już nie miało miejsca i proszą o nie panikowanie”.
Za duża kasa kręci się wokół mistrzostw, by je tak „bez sensu” kończyć. Chaos też ma swoją cenę.
RZ
