No i mamy nową rzeczywistość. Nawet zaklęcia na koniec nie pomogły. Jakaś brytyjska stacja telewizyjna podała, że zwolenników pozostanie Brytanii w Unii jest 52%. Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna dla tych, co to chcieli prostować banany, przerabiać ślimaki na ryby, nakazywać jakie to żarówki można wkręcać w domach, zakazywać produkcji mleka i wmawiać nam, jak to arabski terrorysta jest w stanie ubogacić nasz staroświecki, chrześcijański świat. Brytole stwierdzili, że taka Unia im się nie podoba. I teraz herr Tusk, oberfuerer Schulz, kleinefuerer Merkel i inne Timmermansy mają ból głowy.
Nie pomógł płacz po dziwnym zabiciu jakiejś idiotki, która chciała zaludnić wyspy Brytyjskie Murzynami, Arabami i cholera wie kim jeszcze.
Wielka Brytania kończy działalność w grupie zlewaczałych idiotów.
Czy będzie to powrót Angoli do świetności, czy wręcz odwrotnie – rozpocznie się proces rozpadu tego kraju zdrajców (Szkoci mogą ponowić referendum na separację z Angolami) – guzik nas obchodzi.
Nas obchodzi jaki nowa sytuacja geopolityczna będzie miała wpływ na Polskę i na życie Polaków. Kilka najbliższych tygodni powinny nam dać odpowiedź.
Oczywistym jest, że teraz ta śmieszna Unia będzie tak naprawdę ramieniem Niemiec do realizacji swojej polityki. Ale jak dalej pijaczek Juncker i syn SS-mana Schulz będą zamiast istotnymi problemami zajmować się polskim Trybunałem Konstytucyjnym i jego chorym prezesem, a decyzję o tym czy zewnętrzne granice mają być szczelne dla szturmujących je hord na pontonach będą podejmowane jednoosobowo w Berlinie, to wcale nie jest powiedziane, że na wyjściu Wielkiej Brytanii się skończy.
Coś nam się zdaje, że proces rozpadu organizacji, w której prawa pedałów są ważniejsze od praw normalnych ludzi właśnie się rozpoczął na dobre.
Roman Zieliński, fot. youtube.com
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl