* Miarą dobrego, pod względem zaangażowania zawodników, spotkania jest to, jak reaguje publiczność. Tym razem żywioł porwał sektor C i D, zatem można przyjąć, że mecz był emocjonujący. Do tego dramaturgia spotkania, gol dający zwycięstwo w dodatkowym czasie gry, a na dobitkę już przy stanie 2-1 dwie cudem wybronione sytuacje… takie mecze chce się oglądać. Nie tylko dlatego, że Śląsk wygrał z Cracovią 2-1.
* To, że zwycięstwo zostało odniesione nad mało lubianą we Wrocławiu Cracovią dodało temu wynikowi dodatkowy smaczek. Choć deszcz po meczu się jeszcze wzmógł, a Śląsk zajął tylko 13 miejsce, to wszyscy wracali z tego spotkania jacyś tacy radośni. Oczywiście nie mówimy o 500 kibicach gości.
* Wyjątkowo mało policji dziś pilnowało ulic. To znaczy mało ich było do wystawiania mandatów za kiepowanie na ulicy, za przechodzenie na mocno pomarańczowym świetle, za dreptanie z otwartą butelką piwa. Skupili się mundurowi na „ochranianiu Cracovii”.
* Bluzgoteka na trybunach. Z obu stron. Ale trzeba przyznać, że Cracovia w bluzganiu jest mistrzem nad mistrzami. Poza bluzgami na Śląsk i na Wisłę oraz rzuceniem w kierunku sektora D achtunga, niczego specjalnego kibice gości nie pokazali. Ani nie wykrzyczeli.
* Cieszy natomiast powrót kilku starszych piosenek na „Oporowskiej”. Do tego dawno nie próbowanej na Pilczycach „szkocji”.
„Nowe” – stare nagłośnienie dało radę.
* Wiele osób zainteresowanych było rezultatami meczów z innych stadionów. Interesowały nas głównie losy Lechii i Wisły. Z Wisłą to będziemy się jeszcze w tym sezonie spotykać, ale to nie jest dobra wiadomość dla fanów Białej Gwiazdy. Woleliby spotkanie z Lechią w pierwszej ósemce zespołów.
* Sektor D dziś zwracał uwagę za sprawą balonów. Zielonych, białych i czerwonych. Oraz dodatkową flagą w barwach Śląska.
* Piłkarze po meczu usłyszeli tym razem sporo ciepłych słów. Zasłużenie. Choć gra Dudu naprawdę nie powoduje zadowolenia.
* Śląsk pierwszy strzał oddał w 40 minucie meczu. I tak naprawdę zaczął grać tak, jak sobie tego życzyliśmy dopiero w ostatnich 5 minutach pierwszej połowy. Wcześniej była walka, tego nie można odmówić, ale wszystko kończyło się w środku pola.
Trochę nas dziwiło, że Śląsk nie oddaje strzałów z każdej możliwej pozycji. Przy wciąż padającym deszczu każdy strzał w światło bramki to szansa dla bramkarza, że się pomyli.
* Druga połowa – determinacja. Ze szczęśliwym zakończeniem. I konkluzja – Szukiełowicz wyleciał, bo nie chciał postawić na Abramowicza, wolał dobabolającego Pawełka. A Rumak nie bał się zmian i na razie ma niezły bilans 2 remisy i 2 zwycięstwa.
* Gole młodego Węgra, który zachował się jak rasowy napastnik i skośnego Japończyka, który też pokazał się przy „swojej” akcji z bardzo fajnej strony, wywołały rzadko spotykany entuzjazm.
* Kto wymyślił sędziego z Japonii? Gość się kompletnie nie nadaje.
* Liczba widzów, jak zwykle u nas naciągana. Oficjalnie podano 9 340. Choć tym razem nie naciągano w sposób urągający zdrowemu rozsądkowi, co się już u nas zdarzało.
* Wreszcie jakaś fajna muzyka leciała z głośników. Mniej Madonny, więcej kawałków o Śląsku. Tak trzymać!
* Terminarz Śląska:
15-17 IV Korona – Śląsk
19-20 IV Śląsk – Jagiellonia
22-25 IV Ruch – Śląsk
29 IV-1 V Górnik Zabrze – Śląsk
6-8 V Śląsk – Termalica
10 V godz. 20:30 Wisła – Śląsk
14 V godz. 15;30 Śląsk – Górnik Łęczna
Na niedziele to lepiej nie liczmy. Grupa cieniasów sportowych będzie grać w terminach najgorszych z możliwych.
RZ, P, BK, CZ,
