Liga druga zwana ligą pierwszą staje się, niestety, coraz bardziej realna. Wielu z nas wciąż się łudzi, że do ostatniej rozgrywki staniemy z pozycji „lepszych wśród gorszych”, lecz szanse na to są praktycznie żadne. Gorzej. Niewielkie są szanse, byśmy startowali z pozycji ponad czerwoną kreską. Zatem z pozycji oznaczającej miejsca zapewniające pozostanie w lidze.
Trzeba powiedzieć sobie otwarcie: gdyby nie kretyński podział ligi na połówki, i dogrywanie dodatkowych pojedynków, to już powoli moglibyśmy pakować pierwszoligowe walizki.
Od kiedy reforma ligi obowiązuje mamy ubaw z tych głupawych udziwnień. Mamy bekę z dzielenia punktów, z meczów w których remis nie daje kompletnie niczego, z wysiłku włożonego w cały sezon, który można spieprzyć paroma słabszymi występami w końcówce (Legia w zeszłym sezonie), z niewielkiego zainteresowania meczami „grupy pietruszkowo – spadkowej”… z wielu rzeczy mamy niezły ubaw.
Jednak teraz wszystko to, z czego się śmiejemy, daje Śląskowi szansę na wydobycie się z drugoligowej otchłani. Tę szansę zawdzięczamy gamoniom, którzy wymyślili jeden z najgłupszych systemów rozgrywek, jaki powstał na świecie.
RZ, fot. glamrap.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
