Japończyk grający w Śląsku wpadnie teraz w obszar naszego szczególnego zainteresowania. Dlaczego?
Ostatnio z jednego źródła dwukrotnie dostaliśmy sygnał, że Morioka dostał intratną dla siebie ofertę. Bodajże z Niemiec. Odstępne dla Śląska – pół miliona euro samego Japończyka nie obchodziło, ale pensja, ponoć dziesięciokrotnie wyższa od tej wrocławskiej, miała mu zaświecić oczy.
Według naszego źródła Japończyk nie dostał wolnej ręki i teraz jest… zirytowany.
Staraliśmy się potwierdzić informację.
– Owszem Morioka miał propozycję.
Klub postanowił, że kwota za Japończyka nie jest zadowalająca i postanowiono nie dogadywać się. W sumie słusznie. Po pierwsze nikt skośnemu nie kazał podpisywać kontraktu ze Śląskiem, a skoro już się zdecydował, to niech się z tego wywiązuje. A umiejętność strzelania bramek skośny posiada.
Teraz pozostaje pytanie, czy faktycznie Morioka strzelił focha, czy ktoś mu próbuje uszyć buty. Stąd nasze szczególne zainteresowanie poczynaniami Japończyka już od najbliższego meczu z Ruchem Chorzów (poniedziałek 12 września godzina 18:00 we Wrocławiu).
Dlaczego „nasze” a nie „moje”?
A rozmawiałem z paroma osobami piszącymi tutaj. Zainteresowali się tematem. Ponadto po tej informacji wielu z Was również zacznie się Japończykowi szczególnie przyglądać.
RZ, fot. villemoart.com
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl