Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Rygiel do sezamu

Skarbiec NBP

Można Legię lubić lub nie, ale to właśnie warszawski klub dochrapał się do worka pieniędzy. W świecie futbolu tym workiem kasy jest Liga Mistrzów.
Do LM Legia awansowała wytrwałością. Ciułała punkty w LE, co ostatecznie spowodowało, że wyrwała rozstawienie w ostatnim losowaniu rundy eliminacyjnej i to rozstawienie wykorzystała. Stawiając wszystko na dostanie się do LM Legia odpuszczała mecze w lidze polskiej.
Teraz klub ze stolicy stoi u wrót sezamu. Po ich otwarciu dorwie się do kasy, o jakiej innym polskim klubom się nie śniło.
Tym bardziej o takiej kasie można tylko śnić we Wrocławiu.
Teraz dopiero może otworzą się oczy niektórym, przed jaką szansą stał Śląsk w roku 2012. I może dopiero teraz spadną łuski tym wszystkim, którzy byli zapatrzeni w Lenczyka do końca jego bytności we Wrocławiu.
Przypomnijmy: Ăłwczesny szkoleniowiec Śląska w okresie przygotowawczym do sezonu 2012/13 uznał grę w europejskich pucharach za… przygotowanie do sezonu ligowego.
Ci, którzy pozwolili trenerowi, mającemu zupełnie wolną rękę w kreowaniu celów, na takie właśnie podejście do tematu eliminacji Ligi Mistrzów sprzed 4 lat, powinni dostać dożywotni zakaz decydowania o klubie z Oporowskiej. W ogóle nie powinni się pojawiać ani w klubie, ani na stadionie.
Czy Śląsk mógł awansować do LM? Bądźmy szczerzy, nawet gdyby potraktować te właśnie rozgrywki priorytetowo, szanse były niewielkie. Ale nie spróbować z tej szansy skorzystać, to zbrodnia na żywym, klubowym organizmie. Na Oporowskiej z tej szansy nawet nie chciano skorzystać.
Dla przypomnienia, po przejściu Buducnosti Podgorica Śląsk poległ ze słabiutkim, szwedzkim Helsingborgiem 0-3 i 1-3 w zasadzie nie podejmując walki. Na tym przygoda w eliminacjach do worka pieniędzy się skończyła.
Mało tego. Liga polska, do której ponoć się przygotowywaliśmy, też okazała się za mocna.
I tak oto Śląsk kilka miesięcy po tym, jak zgromadził na swoich meczach po 40 tysięcy ludzi, rozpoczął drogę ku przeciętności. Po czterech latach tej drogi jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Czyli z drużyną, która w 6 meczach zdobyła 2 bramki, punkty wywalczyła na farcie, jest jednym z kandydatów do spadku. Na dodatek wokół klubu mamy mnóstwo zawirowań własnościowych, za to nie mamy kasy, a na wielkich trybunach wielkiego stadionu zamiast wielkiego Śląska mamy hulający wiatr.
Staliśmy pod sezamem. Pukaliśmy do jego drzwi. Jakiś palant zamiast brać się za wyważanie wrót założył na ten sezam rygiel.
Teraz możemy sobie tylko popatrzeć, jak do skarbca dorwali się inni.
Roman Zieliński, zdjęcie na którym znajduje się skarbiec NBP open-e.blog.pl

16+