* Śląsk po ciężkim boju wywalczył, wyszarpał kolejny, jakże ważny punkt remisując z fantastycznie grającym zespołem Górnika Zabrze 0-0.
* Oczywiście, że się nabijamy. Górnik zdobył pierwszy punkt w rundzie wiosennej. I to na wyjeździe.
* No i wróciliśmy na „stare” miejsce. Ludzi na trybunach tyle, że żal było patrzeć. Drużyna grała, że żal było patrzeć. I wynik taki, że żal straconego czasu.
* Oceniając grę – pierwszy kwadrans i wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. Pierwsza połowa – jeszcze jakoś to wyglądało. Po zmianie stron nastąpiła zmiana mentalności. Koszmar jesieni powrócił. Dobrze, że się skończyło remisem.
* W naszej złośliwości oczekiwaliśmy jakiegoś wesołego „pawełka”. Udało się go zrobić bez konsekwencji bramkowej. No to nie będzie jeżdżenia bramkarzu.
* Będzie natomiast po szkoleniowcu. Jak mamy stawiać na starych pryków, i to po dwóch takich meczach, w których Pawełek był najgorszym zawodnikiem Śląska, to dla każdego chłopaka z Wrocławia jest jasny sygnał: won ze Śląska. Im dalej, tym dla nich lepiej. Tu szansę dostaną tylko tacy z układami. Kaczmarek, bo ma tatusia z „odpowiedniego” resortu, jeszcze się załapie. Bartkowiak i Dankowski na swoje szczęście trafili na Pawłowskiego, który choć niezbyt chętnie, jednak jako tako pod koniec swojej kadencji stawiał na młodzieżowców.
Mieliśmy nadzieję, że przy Szukiełowiczu świeża krew dostanie szansę. Właśnie dostaliśmy sygnał, że może to być tylko świeża krew transferowa.
Zaraz zaczną się pytania o kto i ile na tych transferach urywa.
* Pozachwycaliśmy się skośniakiem. W meczu z Górnikiem odnosiliśmy wrażenie, że jego żywioł to kiwka i chęć podawania. Nawet gdyby miał przed sobą pustą bramkę, też by chyba szukał, komu tu podać…
* Kolejny dowód na to, że coś w naszym klubie jest nie tak, to Biliński. Co on w ogóle robi na boisku? Jak mamy mieć statystę, to może spróbować tego Idzika?Aha, Idzik to nie jest transfer…
* Jeśli ktoś się łudził, że mecz, przynajmniej jako widowisko, będzie przypominał pojedynek z Wisłą, to już podchodząc pod kasy stadionu tuż przed pierwszym gwizdkiem wszystko stawało się jasne. Pustki przy okienkach mówił wszystko. Identycznie było na parkingu. Tam również pustki zwiastowały to, co później pokazały trybuny.
Oficjalnie podano, że na meczu było niespełna 6 tysięcy widzów. Też chyba lekko naciągana jest ta liczba, lecz takie bezczelne kłamstwo jak oficjalne frekwencje jesienne to już nie było.
* Fani Górnika byli reprezentowani przez niepełnosprawnych. Inwalidzi zameldowali się w ekipie +/- 18 kontuzjowanych i siedzieli na sektorze D (fotka ich sektora w artykule).
Na sektorze A (chyba tam, sądząc po dźwiękach) wnerwiał Smoleń z Zabrza. Ten od wymachiwania dzwonkiem.
* Na trybunie Oporowska bractwo podkręcało się przed meczem z Zagłębiem Lubin. No, przynajmniej na jeden mecz marketing nie musi nakręcać atmosferki.
* Wierzącym w pierwszą ósemkę szczerze gratulujemy życiowego optymizmu.
RZ, K, BK, CZ, WŁ, fot PK
