Wybory samorządowe w Polsce sprzed dwóch lat zbywane są uśmieszkiem. Ówczesny Prezydent, Bronisław Komorowski wszelkie wątpliwości co do nadprogramowej liczby głosów na PSL podsumował stwierdzeniami, które chyba przejdą do historii:
– Nie ma zgody na kwestionowanie uczciwości wyborów. To odmęty szaleństwa.
– To po prostu szaleństwo, nie dajmy się zwariować.
Zwłaszcza te „odmęty szaleństwa” były elementem samopogrążenia Prezydenta, bo każdy, kto choć na chwilę się zastanowił nad tymi wyborami wiedział, że były one bezczelnie sfałszowane. Ale na mocy prawa wyniki oszukańczych wyborów obowiązują do dziś, co jest powodem wspomnianych na początku uśmieszków osób wtajemniczonych.
W Austrii w wyborach prezydenckich doszło do równie jawnego przekrętu. Byle wygrał ultralewak, bo prawicowiec to zło wcielone. Jednak w kraju niemieckiego porządku prawnego „numer na PSL” nie przeszedł.
Austriacki Trybunał Konstytucyjny unieważnił drugą turę wyborów prezydenckich.
Delikatny głos rozsądku w lewackiej masie zgniłego Zachodu.
degrelle, fot, kfk.blox.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
