Z punktu widzenia arabskich terrorystów aktualnie jest 0-1. Na francuskich mistrzostwach Europy rozegrano już jeden mecz, i to ten najbardziej terrorystów interesujący, a nikt jeszcze nie stracił życia.
Oczywiście wciąż jeszcze może coś się zdarzyć, wszak zakończenie meczu to jeszcze nie koniec możliwości odpalenia czegoś czy kogoś. Przecież ludzie się muszą rozjechać do domów, a każdy tłum jest smakowitym kąskiem dla wszelkich bambardierów.
Nie ukrywam, że na turniej ME, jaki właśnie rozpoczyna się we Francji, patrzę nie pod kątem wyników sportowych, lecz jak na rywalizację terroryzmu ze służbami.
W czasie mistrzostw zostanie rozegranych 51 spotkań, zatem będzie to 51 batalii o to, czy polecą czyjeś głowy, czy nie.
Staram się myśleć jak jak terroryści i wychodzi mi, że najlepszy moment na wywołanie zamieszania właśnie został zmarnowany. Inauguracja ME byłaby najlepszym momentem na zrobienie zamachu. Dlaczego? Bo obok finału rozgrywek jest najbardziej medialną chwilą. Właśnie teraz oczy połowy Europy są skierowane na całą imprezę.
Gdyby napastnicy byli zdeterminowani na maksa, to właśnie na inaugurację odpaliliby bombę. A raczej kilka bombek. Po pierwsze i najważniejsze – na samym stadionie. A przy okazji w paru innych miejscach. W metrze lub autobusie (a najlepiej i w metrze, i w autobusie) podczas ewakuacji oraz w jakimś miejscu zupełnie nie związanym z piłką nożną. Na przykład w paryskiej operze – pewnie jakieś przedstawienie się tam dziś odbywało.
Jak widać terroryści we Francji są bardziej leszczowaci, niż pokazują to arabskie filmiki reklamujące ISIS.
Dlaczego inauguracja, a nie finał?
Z prostej przyczyny. Finał to podsumowanie imprezy, mecz ją kończący. Tymczasem każdy zamach ma za zadanie wprowadzić jak najwięcej zamieszania w obozie wroga. Inauguracyjny wybuch miałby przy identycznym nagłośnieniu, skutki znacznie większe, znacznie poważniejsze. Sparaliżowałby życie Francji na cały miesiąc – do samego finału.
Zatem zakładając, że nie są leszczami kompletnymi i jednak zaatakują, to zadowolą się celami mniej spektakularnymi. Może pójdą na łatwiznę i coś zostanie wystrzelone na nowym Stade Pierre Mauroy położonym pod Lille, czyli znacznie bliżej Brukseli, niż Paryża? Na przykład podczas (przed/ po) meczu Niemcy – Ukraina. Arab owinięty flagą Niemiec mniej rzucałby się w oczy niż podczas spotkania Czechy – Chorwacja w St.Etienne.
Do zakończenia wyścigu o wybuch pozostało jeszcze 50 etapów.
Roman Zieliński, fot. tvp.info.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
