Świat kibicowski przestał już opłakiwać śmierć fana Stali Stalowa Wola, zaczął żyć informacją o układzie Wisły z Ruchem.
Tymczasem prawdziwym hitem pokazującym kto jest kim naprawdę jest wiadomość z zupełnie innej rzeczywistości.
Gra w otwarte karty – jest takie polskie powiedzonko. Pokazuje ono że ktoś działa w sposób otwarty. Nie ma nic do ukrycia. To albo desperat, któremu już na niczym nie zależy, to może być ktoś na wskroś uczciwy, ewentualnie taki, który jest pewny swojej siły i nie musi się martwić tym, jakie karty na ręku mają rywale, bo i tak wie, że wygra.
Ostatnia deska ratunku
Właśnie do publicznej wiadomości przeciekła informacja o tym, że koncern Agora, którego najbardziej znanym przedstawicielem jest Aaron Szechter ukrywający się pod nazwiskiem Adam Michnik, zostanie w części wykupiony przez pewnego żyda, imć Sorosa.
Według tych samych źródeł ten sam żyd Soros sfinansował krwawą rozróbę na Ukrainie zwaną Majdanem. Oraz finansuje wszelkie lewacko – pedalskie projekty, organizacje, wydawnictwa.
Agora wydająca w języku polskim koszerną gazetką będącą głosem Tel Awiwu jeszcze na skraju bankructwa nie jest, ale z pisma będącego opiniotwórczym spadł na pozycje trzecioligowe, ponadto zachwiały się ostatnio poważnie finansowe podstawy funkcjonowania. Nie tylko na odcinku prasowym, ale ten boli najbardziej.
U Michnika wybuchła panika. Trzeba było znaleźć inne źródełko, dzięki któremu będzie można w Polsce bezkarnie jątrzyć, szczuć i wprowadzać pedalski sposób myślenia. I o dziwo, źródło życia znalazło się! Gdzie? U żyda!
Gdzież bowiem szukać wsparcia w sytuacjach rozpaczliwych jak nie u swojaków?
Czyż trzeba dobitniejszego dowodu na to, co to jest za firma, na czyich usługach i w czyim interesie działa?
Jak ich wystrzelić w kosmos*?
Nie tak dawno najlepszy obecnie w Polsce dziennikarz śledczy, Cezary Gmyz, przedstawił ciekawe fakty i wysnuł nader interesującą wizję.
Otóż swego czasu Agora wypuściła akcje i poupychała je w spółkach skarbu państwa. Policzył je. Niestety, nie pamiętam ile procent tych akcji jest w gestii owych spółek (Gmyz podał, lecz pamięć szwankuje, a lenistwo nie pozwala kopać w linkach do wypowiedzi Gmyza), lecz jest tego naprawdę sporo.
Zatem dziennikarz podzielił się własnym marzeniem. Otóż gdyby ktoś zechciał pozbierać te akcje, dokupić jeszcze kilka procent, to będzie można jak najbardziej legalnie przejąć koncern.
A wówczas sam Gmyz chętnie by został redaktorem naczelnym głosu Tel Awiwu.
Widząc jego zaciekłość w zwalczaniu lewactwa o lewakopodobnych… oj, by się działo, oj działo…
Roman Zieliński, fot. demotywatory.pl
* Stary kawał, z okresu komuny, gdy każdy normalny Polak nienawidził Ruskich. Za komunę, za zabory, za wywózki na Syberię, za Katyń, za politykę przysyłania Polakom żydów jako mniejszości narzucającej nam sowieckie zasady życia, za swołocz milicyjno-ubecką, za wszechobecne kłamstwo i za tysiące innych rzeczy.
Wnuczek biegnie do dziadka:
– Dziadku, dziadku, w telewizji mówią, że Ruskie poleciały w kosmos!
– Wszystkie?
– Nie wysłali jednego, jakiegoś Gagarina.
– To co mi tu głowę głupotami zawracasz?
No i link do pewnego hitowego nagrania zespołu Obłęd (zdjęcia do teledysku kręcono między innymi na manifestacji antyislamskiej, jaka odbyła się we Wrocławiu):
https://www.youtube.com/watch?v=WOWKvVsqtL4
